W świat!

Julia Roberts w Indiach kontra moja wersja „Jedz, módl się, kochaj”. Cz.2.

Krótko przypomnę o co chodziło. Byłam w Indach. Ten krótki pobyt był dla mnie bardziej męczący niż miesiące w krajach arabskich. Poza tym, że nie znam się na Indiach tak bardzo jakbym chciała, ciągle też wracały do mnie sceny z pewnego taniego, hollywoodzkiego filmidła z Julią Roberts w roli głównej. Eat, Pray, Love czyli Jedz, módl się, kochaj odcisnęło się w moim mózgu całą gamą nietrafionych skojarzeń i blokujących prawdziwy obraz kraju stereotypów. Pora się z nimi rozprawić. Tym razem z tematem pray i love.

W świat!

Julia Roberts w Indiach kontra moja wersja „Jedz, módl się, kochaj”. Cz.1.

Kilka lat temu furorę zrobiła książka i nakręcony na jej podstawie film „Eat, Pray, Love”, czyli „Jedz, módl się, kochaj”. Rozbita i rozczarowana swoim życiem Julia Roberts ucieka przed pracą i porażką w życiu osobistym. Trafia między innymi do Indii, aby w romantycznej scenerii orientu poszukać utraconego sama-nie-wie-czego. Chyba nie rozczaruję Was, jeśli powiem, że film był fatalny. Fatalny głównie dlatego, że utrwalił we mnie i pewnie w wielu innych widzach obraz Indii, który przeminął z wiatrem tak, jak młode lata dziś dobrze już zakonserwowanej Julii Roberts. Być może takie Indie nigdy nie istniały? Mimo to postanowiłam skorzystać z tego filmowego doświadczenia i przeprowadzić mały eksperyment: jak w Indiach się je, modli i kocha?

Uncategorized · W świat!

Chcesz spotkać islamistę? #ProjektEgipt

Przerywamy program, aby nadać wiadomość specjalną. Jeśli czekaliście na więcej historii z serii #ProjektEgipt, to nie nic się nie martwcie – nie zawiedziecie się. Nie mogłabym przejść obojętnie wobec tak wielkiej ilości materiału, którym nie zdążyłam się z Wami podzielić z powodu kolejnych wyjazdów. Muszę Wam opowiedzieć wszystko, co mi się przytrafiło tak, jak obiecałam. I wydaje mi się, że jest na to tylko jeden sposób…

W świat!

5 rzeczy, które przywiozłam z Egiptu #ProjektEgipt

Dla mnie pamiątki mają sens tylko wtedy, gdy stają się żywą częścią mojego domu, gdy są ciągle używane. Chcę, aby przedmioty przywiezione z różnych stron ożywały na nowo w moich rękach jak najczęściej, a stosowane zgodnie ze swoim pierwotnym przeznaczeniem przywoływały dźwięki, smaki, zapachy, obrazy świata, z którego przyjechały. Z Egiptu przytargałam ze sobą kilka właśnie takich przedmiotów. Przeczytajcie o ich małych historiach.

Let's Talk Islam · W świat!

Egipcjanie wracają na Plac Tahrir? #ProjektEgipt

Trzeba było wypytać kilka osób, zarówno Egipcjan, jak i mieszkających tu dłużej przybyszów, aby ze strzępków informacji i opinii ekspertów-od-wszystkiego złożyć jakąś spójną wersję tego, co tu się w ostatnich tygodniach wyprawia. Najgorsze jednak były urastające wokół tematu kryzysu teorie spiskowe. Arabowie uwielbiają teorie spiskowe! Ale od początku…

W świat!

Projekt Egipt!

Wakacje się skończyły? Ależ skąd! Moje dopiero się zaczynają! Pozwólcie, że zaproponuję Wam mały deal. Za ostatnie tygodnie mojego haniebnego milczenia i niewybaczalnego braku postów zabiorę Was na wakacje ze sobą. Ale uczciwie ostrzegam: będzie mało plaż i pocztówkowych widoczków, mało gwiazdek i wykwintnych kolacji w drogich knajpach. A hoteli w kurortach i odblaskowych opasek all-inclusive to chyba w ogóle ani jednej. To co? Umowa stoi?

W świat!

Wyruszasz? Pamiętaj! 5 porad dla wyjeżdżających do krajów muzułmańskich

Być może to Twoja pierwsza wyprawa na Wschód, a może nie pierwsza – nieważne. Zawsze warto przypomnieć sobie o kilku drobiazgach, które może życia nie uratują, ale nieco pomogą poruszać się w innym, fascynującym świecie, którym kraje arabskie i muzułmańskie są bez wątpienia. Oto moje wskazówki, które działają jak zaklęcie podczas każdej podróży w muzułmańskie rejony.

W świat!

Syria za zachodnią granicą

Nie udało mi się pojechać do Syrii przed wybuchem wojny. Nie zdążyłam. Nie żeby nie było okazji, jak zwykle „jakoś tak wyszło”. Kto mógł zresztą wtedy pomyśleć, że już wkrótce granica syryjska będzie zamknięta na głucho, a wjazd za nią – wyjątkowo niebezpieczny. Ja nie pojechałam do Syrii, dopiero Syria musiała przyjechać do mnie. I zamiast ze wschodu, przyjechała z zachodu. Oto urywki tego, jaką Syrię spotkałam w Monachium, w obozie dla uchodźców.