Informacje

Zamach stanu w Mali. Co tak naprawdę się wydarzyło?

Carolinerre / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

O wczorajszym zamachu stanu w Bamako pisze większość mediów zagranicznych oraz (co nietypowe) wiele mediów polskich. Dlaczego jednak doszło do zamachu stanu? Kto za nim stoi? Jaki związek z nim ma polityka Francji w regionie oraz obalenie libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego?

Wszystko rozpoczęło się w bazie wojskowej oddalonej o 15 km od stolicy kraju, Bamako. Młodzi mężczyźni służący w malijskiej armii ogłosili powstanie „Rady Zbawienia” i po wejściu do miasta – witani entuzjastycznie przez mieszkańców – aresztowali prezydenta Ibrahima Boubacara Keïtę , premiera Boubou Cisse oraz czołowych przedstawicieli rządu. Po kilku godzinach prezydent ogłosił w nocy swoją dymisję. „Nie chcę, aby krew została przelana tylko po to, abym mógł utrzymać się przy władzy” – stwierdził. Premier rozwiązał rząd oraz parlament, a „Rada Zbawienia” ogłosiła, że w nadchodzącym czasie zorganizuje nowe wybory.
Dlaczego doszło do tej sytuacji? Podobnie jak w Libanie należy spojrzeć na szerszy kontekst.

Z jednej strony mamy do czynienia z ciągnącym się od ośmiu lat konfliktem, a z drugiej – poważnym kryzysem gospodarczym wywołanym ciągnącą się suszą oraz zmianami klimatycznymi w regionie.


Przyczyny konfliktu rozdzierającego Mali są dwie. Pierwszą jest dziedzictwo postkolonialne – wystarczy rzut oka na granice Mali, by stwierdzić, że ktoś (a dokładniej: przedstawiciele kolonialnej Francji) rysował je od linijki. Mali, podobnie jak wiele innych państw afrykańskich, jest konglomeratem składających się z terytoriów tradycyjnie należących do różnych grup etnicznych. Obecnie oprócz narodu Bambara (stanowiącego ponad 50% ludności Mali), na terenie kraju żyją Fulani (17%), Dogoni (12%), Tuaregowie i Arabowie (10%) czy Songhajowie (6%). Od czasu uzyskania formalnej niepodległości przez Mali, członkowie tych narodów walczą nie tylko o polityczną autonomię, ale o kurczące się zasoby: wodę, ziemię czy dostęp do surowców.

CIA / Public domain


Najgorszy konflikt od lat rozpoczął się po obaleniu i zabójstwie Muammara Kaddafiego w 2012 roku, kiedy do Mali wrócili Tuaregowie służący jako najemnicy w armii libijskiego dyktatora. Wyposażeni w broń, doprowadzili oni do szerokich zamieszek na północy Mali, domagając się niezależności (stąd nazwa ich ruchu – Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu). Do Tuaregów dołączyły ugrupowania powiązane z Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu: Zamaskowana Brygada czy Ruch na rzecz Jedności i Dżihadu w Afryce Zachodniej. Grupy te zaczęły szybko rosnąć w siłę, przejmując kontrolę nad przerzutem narkotyków czy broni oraz handlem ludźmi z południa na północ Afryki. Pod koniec 2012 roku siły Azawadu i koalicji grup terrorystycznych zdobyły Timbuktu (o czym opowiada znany film „Timbuktu” z 2014 roku) oraz ruszyły na Bamako. Sytuację uspokoiła interwencja państw ościennych oraz Francji, która – mimo uzyskania formalnej niepodległości przez państwa Afryki Zachodniej – nadal roztacza swoistą „opiekę” nad regionem.


To właśnie w wyniku tej interwencji doszło do wycofania się sił Azawadu i zorganizowania wyborów, które wygrał znany już nam Ibrahim Boubacar Keïta (prezydent zdobył reelekcję w 2018 r.; stąd też jest określany przez opozycję jako „francuski gubernator”). Od tego czasu jednak zarówno Tuaregowie, siły terrorystyczne oraz inne grupy narodowościowe zaczęły jednak walkę partyzancką, a sytuacja nigdy nie była tak naprawdę spokojna.

© Claude Truong-Ngoc / Wikimedia Commons


W 2015 w wyniku zmniejszających się wskutek suszy zasobów wody i ziemi doszło do otwartego konfliktu między tradycyjnie rolniczymi społecznościami Dogonów i Bambara a ludnością pasterską Fulani w centralnym regionie Mopti (rzućcie okiem na mapę Mali – to ten region, który łączy północną oraz południową część kraju). Obie grupy są oskarżane o ataki o charakterze terrorystycznym oraz masakry ludności cywilnej. Poważny kryzys coraz bardziej przybiera charakter etnicznego – jeszcze przed pandemią koronawirusa zamknięto ponad 900 szkół, gdyż lokalne oddziały zbrojne rekrutowały dzieci.


W poprawie sytuacji kraju nie pomaga korupcja rządzących, rosnący konflikt w sąsiednim Burkina Faso (gdzie od początku roku z kraju uciekło 800 tys. osób; niedawno też grupy terrorystyczne zamordowała wielkiego imama, głównego muzułmańskiego duchownego tego kraju) oraz – co oczywiste – pandemia koronawirusa.


Według Global Food Crisis Report 2020, około 2,5 miliona dzieci, czyli ponad jedna czwarta ludności Burkina Faso, Mali i Nigru, cierpi na poważne, ostre niedożywienie, a sytuacja ta będzie się pogarszać.

(fot. Joachim Hillsund z Pixabay )


Liczba dzieci w regionie Sahelu, które według szacunków UNICEF-u będą potrzebowały pomocy humanitarnej w 2020 r., wzrosła o 80 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Pandemia ma wpływ na sytuację nieletnich – ponad 12 mln uczniów nie mogło uczęszczać na zajęcia ze względu na zamknięcie szkół w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa.


***


Wspieraj dobre dziennikarstwo. Pomóż nam docierać do polskiego czytelnika z informacjami, których nie znajdziesz nigdzie indziej. Dołącz do naszych patronów: https://patronite.pl/IslamistaBlog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s