Zdaniem Islamisty

Kłamstwem nikogo nie nawrócicie. O „ewangelizacji” muzułmanów według „Gościa Niedzielnego”

(fot. EPA/OSSERVATORE ROMANO)
To prawda, że islam budzi lęk w Polakach. Ale ten lęk nie jest wywoływany realnym zagrożeniem, bądź doświadczeniem prześladowania. Lęk „uzasadniają” raczej politycy i ludzie Kościoła.

Dlaczego największy tygodnik katolicki w Polsce, katolickie wydawnictwa i arcybiskupi szerzą dezinformację w sprawie islamu? Dlaczego ważne autorytety katolickiego świata – abp Tadeusz Wojda, dziennikarz Marcin Jakimowicz, ks. prof. Tomasz Szałanda, dr Wit Chlondowski OFM i wreszcie Stanisław Bogdański, autor książki „Jezus u bram islamu” wydanej przez wydawnictwo Zacheusz (związanego z nurtem odnowy charyzmatycznej i tzw. nowej ewangelizacji) – podpisują się pod nieuczciwymi i fałszywymi informacjami na temat muzułmanów?

Z ogromnym zdziwieniem przeczytałem artykuł zamieszczony w ostatnim numerze „Gościa Niedzielnego” (nr 46/2019). W tekście pod tym samym tytułem, co książka Stanisława Bogdańskiego, Marcin Jakimowicz pisze na samym początku: „islam. To słowo budzi w nas lęk. Uzasadniony statystykami, z których wynika, że ponad 245 milionów wyznawców Chrystusa cierpi z powodu prześladowań, ich skala z roku na rok rośnie, a najtrudniej żyje się im w krajach rządzonych przez muzułmanów”.

To prawda, że islam budzi lęk w Polakach. Ale ten lęk nie jest wywoływany realnym zagrożeniem, bądź doświadczeniem prześladowania. Lęk „uzasadniają” raczej politycy i – jak widać – ludzie reprezentujący Kościół rzymskokatolicki. Ilu z tych 245 milionów wyznawców Chrystusa jest prześladowanych w Polsce? Ilu z katolików jest zagrożonych atakami słownymi i fizycznymi na ulicy? Ile wspólnot katolickich otrzymało realne groźby zamachu? Ilu niedoszłych zamachowców na kościoły w Polsce zatrzymali funkcjonariusze ABW? Tego doświadczają polscy muzułmanie (link 1link 2). Oni mają się czego bać w naszym kraju rządzonym przez katolików.

W dalszej części tekstu Jakimowicz cytuje jednak słowa Bogdańskiego, który nas uspokaja. Lęk, czytamy, to „bardzo ludzkie odczucie”. Nie należy się nim jednak kierować: „Przestać się bać nie znaczy nie znać zagrożeń. To znaczy mieć serce pełne pokoju mimo zagrożeń”. Muzułmanie stanowią więc zagrożenie, a skutecznym sposobem, by je zneutralizować jest… docieranie do nich z informacją o „zbawieniu w Jezusie”.

I tutaj następuje karkołomny zabieg intelektualny. We fragmencie zatytułowanym „Sala samobójców” (tak, to określenie odnoszące się do islamu) czytamy słowa Bogdańskiego: Allah wedle swej suwerennej decyzji, mimo wypełniania przez człowieka wszystkich wskazówek, może przebaczyć grzechy, ale nie musi, może wpuścić do raju, ale może też zamknąć jego bramy. Tej decyzji nie musi niczym uzasadniać – nie jest ograniczony wolną wolą ludzi (…). Czy jednak coś może zapewnić muzułmaninowi stuprocentową pewność zbawienia? Tak.

„A jeśli zostaniecie zabici za sprawę Allaha lub umrzecie, zaprawdę, przebaczenie od Allaha i litość są lepsze niż to, co oni gromadzą. I jeśli wy umrzecie lub zostaniecie zabici, zaiste, u Allaha wszyscy zostaniecie zebrani” (autor korzysta z archaicznego przekładu Jana Murzy Tarak Buczackiego, sura 3, 157-158, przyp. K.W.). – Jeśli dziwisz się, że znajdują się ochotnicy do wysadzenia się na dworcu lub lotnisku, to wyobraź sobie, że w islamie ten rodzaj śmierci jest jedynym stuprocentowym zapewnieniem raju – mówi Bogdański. – Islamista (sic!) wierzy z całego serca, że wysadzając się w miejscu publicznym i krzycząc „Allahu Akbar!”, umiera w imię prawdy i uświęca tym czynem zepsuty świat.

Mimo więc, że autor książki nawołuje, by poznawać islam, sam niestety w niewielkim stopniu nie spogląda krytycznie na swoje refleksje (nie wgłębiam się już w refleksje dotyczące ograniczenia woli Boga, które to twierdzenie Bogdański przypisuje chrześcijaństwu oraz dotyczące pewności zbawienia, które ma zdaniem autora gwarantować zwrócenie się do Jezusa). Wystarczyłaby krótka rozmowa z dowolnym muzułmaninem lub muzułmanką, by uzyskać odpowiedź: „człowiek nie może być pewien niczego”, „to ludziom się może wydawać, że Miłosierny musi cokolwiek”, „to kompletne banialuki”, „tego typu czyn, czyli samowysadzenie się, to czyn samobójczy i mogą zginąć niewinni ludzie – w tym małe dzieci, kobiety i starzy ludzie, którzy nie biorą udziału w wojnie.

Wyraźnie jest napisane w Koranie, że Bóg jest przeciwny napadaniu na niewinnych bezbronnych ludzi (wers 190 w surze al-Bakara 2)”, „Ten, kto zabił człowieka, który nie popełnił zabójstwa i nie szerzył zgorszenia na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi”.
A ten, kto ratuje człowieka, czyni tak, jakby ratował całą ludzkość” (sura al-Maida 5, 32). Takie odpowiedzi dostałem w krótkim czasie od członków grupy dyskusyjnej dla muzułmanów.

Nie znam żadnego wyznawcy islamu, który uważa, że samobójstwo może przynieść zbawienie lub że można być pewnym swojego losu. Muzułmanie są znani z tego, że wszystko powierzają woli Boga, dodając „insz’ Allah” („jak Bóg zechce”) lub „niszkur Allah” („Bogu dzięki”) niemal po każdym zdaniu.

Wystarczyłoby z nimi porozmawiać i posłuchać.

Niestety, banialuki wypisywane przez Bogdańskiego nie zostały w żadnym stopniu sprawdzone przez autora tekstu – Marcina Jakimowicza. Nie chciało mu się sprawdzić cytatu, na który powołuje się Bogdański, a zatem dokonać podstawowego obowiązku dziennikarza – sprawdzić faktów. Nie napracowałby się – teksty porównujące ekonomię zbawienia w islamie i katolicyzmie są dostępne w języku polskim (np. ten ks. Rafała Markowskiego – obecnie biskupa).

Niestety, w tekście Jakimowicza jest ich więcej. W dalszej części tekstu czytamy wyjaśnienia abpa Tadeusza Wojdy, który twierdzi, ze „problem konwersji z islamu jest niezwykle skomplikowany. Wedle Koranu za konwersję grozi kara śmierci”. Niestety, arcybiskup nie mówi prawdy, a dziennikarz znów nie ma ochoty tego sprawdzić. Gdyby napisano, że „w kilku państwach muzułmańskich” lub że „wedle wielu uczonych muzułmańskich za konwersję grozi kara śmierci” – wówczas byłoby to zdanie prawdziwe. Koran nie zachęca do karania śmiercią. Zachęcają do tego hadisy z epoki pierwszych muzułmanów, gdy wielu niemuzułmanów podszywało się pod wyznawców islamu, aby im szkodzić.

Znowu, warto byłoby zapytać współczesnych muzułmanów, co uważają na ten temat. Jak powiedział mi znajomy Czeczen, na pytanie o to, co myśli o karze śmierci: „Jeśli ktoś odchodzi od islamu, to co z nim zrobisz? No nic. Przecież nie da się zmusić kogoś do wiary. Dlatego uważam, że nakaz Proroka Muhammada (pokój z nim), niósł w sobie trochę inny sens, niż ten który jest widoczny na pierwszy rzut oka. Poza tym w naszych czasach to jest prawie niewykonalne. Bo gdyby karać dziś każdego muzułmanina za odejście od Islamu, trzeba by było karać setki tysięcy, a może nawet miliony osób. To byłoby nierozsądne. Allahu A’lam (Bóg wie najlepiej – przyp. K.W.)”.

Choć Koran mówi jasno, że nie może być „przymusu w religii”, to wielu władców muzułmańskich nie znosi kary śmierci za apostazję (obowiązuje ona obecnie w 13 państwach świata z większością ludności muzułmańskiej). Jednak należy też pamiętać, że zapis ten istnieje teoretycznie – o ile wykonuje się kary śmierci za „obrazę Boga” lub „bluźnierstwo”, to bardzo rzadko dochodzi do wykonania egzekucji na apostatach. Nie oznacza to oczywiście, że ich sytuacja jest łatwa (pisałem o tym w kontekście podróży papieża do Maroka w marcu br. dla „Przewodnika Katolickiego”).

Na koniec warto zadać sobie kilka pytań – dlaczego w interesie Marcina Jakimowicza, Stanisława Bogdańskiego czy abpa Tadeusza Wojdy nie leży sprawdzanie faktów? Dlaczego tacy znani katoliccy autorzy jak ks. Szałanda czy dr Chlondowski OFM polecają książkę, w której jest wiele bzdur? Dlaczego wolą straszyć czytelników największego katolickiego pisma islamem i muzułmanami? Czy naprawdę wolą opierać wiarę katolików na lęku i szerzeniu ignorancji?

Co robić w tej sytuacji? Tak jak uczy nas papież Franciszek, powinniśmy zacząć słuchać. Powstrzymać nasz osąd. Ucieszyć się obecnością naszych braci i sióstr wyznających islam. Być może wtedy moglibyśmy się czegoś nauczyć.

Od Abu Hurejry zostało przekazane, że Prorok Muhammad powiedział: w Dniu Sądu jako pierwsi przed Bogiem będą odpowiadać uczony, bogaty i szahid (męczennik).
Uczonego się spyta: „Jak wykorzystałeś wiedzę którą Ja tobie Dałem?”
Uczony powie: „Nauczałem ludzi ich religii, przekazywałem wiedzę innym”.
Bóg powie: „kłamiesz”.
I Aniołowie powtórzą: „On kłamie!”
Bóg powie: „Ty to robiłeś to tylko po to, by o tobie mówiono: on jest mądry, posiada wiedzę. I właśnie w taki sposób o tobie mówili”.
I wtedy Stróż Piekła, Anioł, złapie tego człowieka i targając jego twarz o ziemię, zaciągnie uczonego do piekła.
Potem wezwą bogacza.
Bóg Spyta: „Jak wykorzystałeś majątek, który tobie dałem?”.
Bogacz powie: „Rozdawałem jałmużnę w Twoim Imieniu, pomagałem potrzebującym”.
Bóg powie: „kłamiesz”.
I Aniołowie powtórzą: „On kłamie!”
Bóg Powie: „Ty robiłeś to tylko po to, by o tobie mówiono: on jest szczodry, rozdaje pieniądze. I właśnie w taki sposób o tobie mówili”.
I wtedy Stróż Piekła, Anioł, złapie tego człowieka i targając jego twarz o ziemię, zaciągnie bogacza do piekła.
Nastepnie Bóg Spyta szahida (męczennika): „Jak wykorzystywałeś życie (lub zdrowie), które tobie dałem?”.
Szahid (męczennik) odpowie: „Walczyłem na Twojej Drodze, w Twoje Imię”.
Bóg powie: „kłamiesz”.
I Aniołowie powtórzą: „On kłamie!”
Bóg Powie: „Ty robiłeś to tylko po to, aby o tobie mówiono: on jest odważny, wielki. Właśnie w taki sposób o tobie mówili”.
I wtedy Stróż Piekła, Anioł, złapie tego człowieka i targając jego twarz o ziemię, zaciągnie szahida do piekła.

(Hadis ze zbioru Muslima 1905)

Tekst ukazał się także w Magazynie Kontakt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s