Książkownia

Z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach? Alice Schwarzer „Moja algierska rodzina”

To piękne zdjęcie zrobiła dla mnie Alicja Rzepa. fot. www.alicjarzepa.pl
W książce Moja algierska rodzina niemiecka dziennikarka i feministka Alice Schwarzer maluje portret 3 pokoleniowej arabskiej familii. Chce odkryć, czym jest algierska tożsamość oraz jak głęboko zakorzenione są w niej rany kolonializmu i czarnej dekady lat 90-tych. Ta książka jest także atlasem niesamowitych kobiet. Dzięki ich opowieściom po raz pierwszy zamarzyłam o tym, żeby zobaczyć Algierię na własne oczy.

Przez współczesne realia Algierii opisane w książce Moja algierska rodzina przeprowadzają nas kobiety. Pierwszą z nich jest Dżamila – matka i babcia, szanowana matrona rodu, wieloletnia przyjaciółka autorki książki oraz emerytowana dziennikarka algierskiej agencji prasowej.

Spoglądając tęsknie na portret Che Guevary wiszący w jej małym mieszkaniu, Dżamila wspominała schyłek władzy francuskiej w Algierii i pierwsze lata niepodległości. Wtedy to jak mówiłą Dżamila jej kraj stał się Mekką ruchów wyzwoleńczych z całego świata. Wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się nadciągającej arabizacji, korupcji i tak zwanej czarnej dekady islamizmu.

Wszyscy po prostu przyjeżdżali tu, żeby się od nas uczyć. Jak Algieria zdołała o własnych siłach uwolnić się spod kolonialnej władzy?! A potem jeszcze wejść na drogę socjalizmu? Che Guevara, Mandela, Eldridge Cleaver – wszyscy, dosłownie wszyscy bywali w Algierii – wspominała Dżamila na kartach książki. Jednak u progu 2018 roku kobieta coraz mocniej odnosiła wrażenie, że współczesną Algierię cechuje dwoistość, podział, stagnacja i oczekiwanie na zmianę, która może nie nadejść.

Alice Schwarzer (pierwsza od prawej) w otoczeniu algierskich przyjaciółek. Dżamila (druga od prawej) uczestniczy w rozmowach. Fot. Betterina Flinter.

Dżamila żali się przyjaciółce: Wiesz, Alice, po czym poznaje się dzisiaj w Algierii, jakie ktoś ma poglądy polityczne? Po alkoholu i po chuście. Kiedyś w Algierii, która słynęła z uprawy winorośli, piliśmy alkohol tak samo jak wy. Nie miało znaczenia, czy ktoś jest wierzący, czy nie. Tak samo tradycyjny strój zakrywający twarz, haik, był noszony jedynie przez kobiety na wsi lub w szczególnie konserwatywnych środowiskach; ale kobietom takim jak ja, młodym, aktywnym zawodowo, w życiu nie przyszłoby do głowy, żeby zakładać chustę czy zasłaniać twarz – zwierzała się dalej Dżamila.

Dzisiaj natomiast alkohol i chusta to znaki, po których się rozpoznajemy, bo albo nas dzielą, albo łączą – mówiła kobieta. W jej opowieściach Algieria jawi się jako kraj pełen sprzeczności – zawieszony między nowoczesnością, a tradycją, między wolnością, którą może przynieść przyszłość, a strachem, że tragiczna i krwawa przeszłość powróci.

Po Dżamili sytuację w Algierii wczoraj i dziś komentują kolejne postaci i członkowie algierskiej rodziny – jej córki, synowie, zięciowie i wnuki. Przywołując ich świadectwa Alice Schwarzer maluje portret 3 pokoleniowej, arabskiej familii. Chce odkryć czym jest algierska tożsamość oraz jak głęboko zakorzenione są w niej rany kolonializmu i czarnej dekady lat 90-tych.

Okładka książki „Moja algierska rodzina” autorstwa Alice Schwarzer. Fot. Wydawnictwo Czarne.

>> (opens in a new tab)”>Co zostało w Syrii po kalifacie? Przeczytajcie moją recenzję książki Pawła Pieniążka „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” >>>

Alice Schwarzer w swojej książce poświęca maksimum uwagi kobietom – ich roli, możliwościom, znaczeniu dla budowy społeczeństwa. Nie godzi się na jednorodne przedstawienie Algierek jako kobiet zamkniętych w czeluściach patriarchalnie rządzonych domostw.

Chcąc dowieść swojej tezy o różnorodności pragnień i wyborów, jakie w swoim życiu podejmowały mieszkanki tego północnoafrykańskiego kraju, autorka na kartach książki przywołuje swoją rozmowę z Jaquie, która prowadzi sierociniec dla porzuconych, nieślubnych dzieci. Rozmawia także z Zohrą Drif, która 1957 roku przeprowadziła zamach bombowy w restauracji w Algierze zabijając 3 osoby i raniąc kilkanaście.

Schwarzer wspomina wielkie tragedie miejscowych kobiet, takie jak czarna dekada islamizmu w Algierii, która nakryła je zasłonami i zamknęła w domach. Ale przywołuje także małe-wielkie zwycięstwa, na przykład pogrzeb pisarki Assii Djebar, której trumnę – wbrew nakazom religii i tradycji – dumnie niosły kobiety. Dzięki takim historiom książka „Moja algierska rodzina” stała się dla mnie atlasem niesamowitych kobiet, o których nigdy nie słyszałam – atlasem Algierek znanych i nieznanych uporem kroczących własną drogą.

Książka jest też zapisem nieprzerwanych rozmów autorki z Algierczykami. Co było dla mnie szczególnie ciekawe to fakt, jak bardzo aktualne tematy Schwarzer porusza z członkami swojej algierskiej rodziny podczas z pozoru niezobowiązujących rozmów przed telewizorem czy na tarasie. Zapytani o zdarzenia podczas sylwestrowej nocy w Kolonii w 2016 roku, o politykę Francji czy zamachy terrorystyczne ostatnich lat, bohaterowie książki nie tylko nie bronią się przed odpowiedzią, ale wypowiadają zaskakujące dla zachodniego czytelnika tezy. Te często kontrowersyjne poglądy wydają się odzwierciedlać obraz kraju, który wciąż próbuje się otrząsnąć po dekadzie terroru i zdecydować, w którą stronę iść dalej.

>> (opens in a new tab)”>Z miłości? To współczuję! Przeczytajcie moją recenzję niezwykłych reportaży z Omanu >>>

Alice Schwarzer wraz z jej algierską rodziną. Fot. Bettina Flinter.

Wśród zapisów rozmów sporządzonych podczas licznych odwiedzin u algierskiej rodziny, w książce Alice Schwarzer znajdują się także fotografie. Na dowód tego, że z rodziną wychodzi się dobrze nie tylko na zdjęciach, fotografie do książki wykonała nagradzana fotografka, wieloletnia partnerka, a od 2018 roku także żona autorki książki, Bettina Flitner.

Polecam Wam serdecznie książkę “Moja algierska rodzina” autorstwa Alice Schwarzer, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne.

Muszę przyznać, że nigdy mnie nie ciągnęło, żeby odwiedzić Algierię. Ta książka to zmieniła. W opisach autorki i słowach jej bohaterów zobaczyłam kraj skomplikowany, podzielony oraz Algierczyków rozczarowanych i poturbowanych przez najnowszą historię, ale wciąż kontestujących skostniałe szablony myślenia i noszących w sobie rewolucyjnego ducha.

Serdecznie zachęcam do lektury! 🙂

Patronem książki jest Wasz wierny Islamista 🙂

2 myśli na temat “Z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach? Alice Schwarzer „Moja algierska rodzina”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s