Książkownia

“Frankenstein w Bagdadzie”, czyli Irak rozlicza się z przeszłością

„Frankenstein w Bagdadzie” autorstwa Ahmada Saadawiego ukazał się w polskim przekładzie dr Magdaleny Zawrotnej nakładem wydawnictwa Znak.

Historia potwora zbudowanego ze szczątków ludzkich zwłok i złożonego ręką niewprawnego konstruktora to metafora Iraku, który po latach autorytaryzmu i konfliktów próbuje rozprawić się ze swoją najnowszą historią. Jednak czy zemsta na tych, którzy doprowadzili do powstania i cierpień kraju zbudowanego z nieprzystających do siebie kawałków, kiedykolwiek się skończy? Koniecznie przeczytajcie powieść “Frankenstein w Bagdadzie”.

Nie dajcie się zwieść. Rozpoczynając lekturę pierwszych stron powieści Ahmada Saadawiego “Frankenstein w Bagdadzie” można łatwo stracić czujność i dać się ukołysać charakterystycznym dla arabskiej literatury opisom powszednich, ulicznych scenek. Jednak gdy czytelnik rusza na spacer po smętnych uliczkach Bagdadu pod rządami amerykańskiej koalicji, Hadi – handlarz starociami, szabrownik mienia po-uchodźczego, miejscowy krętacz i spekulant – już kończy pracę nad potworem, którego sława dojdzie do uszu każdego mieszkańca miasta. Podczas gdy wy będziecie zaglądać w okna bagdadzkich domów i przysłuchiwać się chodnikowym dysputom politycznym, do ukończenia potwornego dzieła Hadiemu będzie brakowało już tylko jednej części – nosa.

Kto zna powieść Mary Shelley, autorki oryginalnego “Frankensteina”, ten wie, że potwór bardzo szybko wyswobadza się spod władzy swoich twórców. Nie inaczej jest w Bagdadzie. Na kartach powieści Saadawiego spragniony odwetu stwór rusza na żer. Potwór zaczyna od rozprawiania się z tymi, którzy przyczynili się do śmierci właścicieli ciał, z których jest zbudowany. Jednak czy jego zemsta ma szansę kiedykolwiek się zakończyć?

“Frankenstein w Bagdadzie” nie jest prostą lekturą. To powieść, która mimo miejscami komediowego charakteru, wstrząsa i zmusza do myślenia. Ze wstydem muszę przyznać, że nie dawałam irackiej literaturze większych szans na to, żeby wywrzeć na mnie takie wrażenie.

Dla mnie książka “Frankenstein w Bagdadzie” jest szokującą metaforą irackiego państwa, które po latach autorytaryzmu i konfliktów próbuje rozprawić się ze swoją historią. Potwór z bagdadzkiej ulicy – zupełnie jak cały Irak – zostaje złożony z nieprzystających do siebie kawałków przez oszusta i złodzieja. Postać Hadiego, twórcy ożywionego truposza, być może uosabia kolonizatorów, którzy po rozpadzie Turcji Osmańskiej od linijki wydzielili sztuczne granice Iraku w ten sposób łącząc ze sobą ludy, które często bardzo się od siebie różniły. Kiedy bagdadzki Frankenstein rusza na ulice w poszukiwaniu zemsty, widzę w nim Irak, który poszukuje winnego straconych lat konfliktów i wojennego chaosu.

Razem z Pączkiem serdecznie polecamy Wam tę książkę. Szansy na zdobycie swojego egzemplarza wypatrujcie na naszym Facebooku 🙂

Gdy w te wakacje po raz pierwszy sięgałam po książkę Ahmada Saadawiego “Frankenstein w Bagdadzie”, wiedziałam już, że autora okrzyknięto objawieniem literackim Iraku i uhonorowano nagrodą Man Booker International Prize 2018. Ale nie spodziewałam się, że stworzona przez Saadawiego metafora państwa irackiego jako dziwnie wskrzeszonego trupa złożonego z obcych, nieprzystających do siebie części, okaże się tak mroczna i przemawiająca do wyobraźni. A już na pewno nie przewidywałam tego, że pod koniec lektury stwierdzę, że jest to metafora tyleż ponura, co adekwatna.

Co jeszcze mnie uwiodło i zaskoczyło w tej powieści to fakt, że bohaterowie Saadawiego nie są wielkimi władcami, szejchami znamienitych rodów, dumnymi przedstawicielami swojego narodu. Autor opisuje niezwykłe losy ludzi przeciętnych, skorumpowanych wojną, a czasem niemal zupełnie przypadkowych. W jego bohaterach wybrzmiewa smutna diagnoza o społeczeństwie przeżartym przez konflikt, w którym nie ma już nic z romantyzmu. Po amerykańskiej inwazji na Irak Bagdadem Saadawiego rządzą nie siły międzynarodowej koalicji walczącej z terroryzmem, ale zbieg okoliczności, lokalne układy, gderliwi, plotkujący i wciąż podglądający się nawzajem sąsiedzi-konfidenci. Prawdziwą władzę nad krajem dzierżą pięknie opisani, ale mali i skrycie nienawidzący się nawzajem ludzie.

Książka Saadawiego zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie sądziłam, iż iracką literaturę – z całym szacunkiem – stać obecnie na tak mocny postkolonialny głos, który będzie próbował rzucić nowe, krytyczne spojrzenie na wydarzenia ostatnich lat, które rozegrały się w kraju. Tymczasem z powieści “Frankenstein w Bagdadzie” wyziera świeża perspektywa na najnowszą historię kraju i autor łamiący w swojej twórczości lokalne konwenanse literackie i obyczajowe.

Bardzo się cieszę, że nakładem wydawnictwa Znak “Frankenstein w Bagdadzie” ukazał się po polsku. Serdecznie polecam Wam tę książkę. To doskonała okazja, żeby od nowa spojrzeć na Irak i na współczesną arabską literaturę. Powłóczcie się za Frankensteinem uliczkami Bagdadu. Potwornie warto.

Recenzja książki ukazała się dzięki współpracy z Wydawnictwem Znak. Serdecznie dziękujemy wydawnictwu za podrzucanie nam takich wartościowych pozycji! Chcecie zgarnąć jeden egzemplarz tej książki dla siebie? Śledźcie naszego Facebooka – niedługo książkowy konkurs! 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s