Zdaniem Islamisty

Na uchodźcach zrobiłam „interes życia”

P1140580
Islamista w Turcji. Fot. Justyna Piwowarska.
Od kilku dni zastanawiam się, czy mam coś jeszcze do powiedzenia w temacie uchodźstwa. Czy jest jeszcze historia, którą mogłabym się podzielić? Czy jeszcze kogoś chciałabym Wam przedstawić? Jest jeszcze kilka takich osób. Zresztą ciągle poznaję kolejne kobiety i kolejnych mężczyzn z doświadczeniem migracji, o których powinniście usłyszeć. Ale dzisiaj może o kimś innym. O mnie.

Często słyszę, że zostając arabistą zrobiłam złoty interes. Zajmując się islamem mam tematów na lata. Bliski Wschód stał się laboratorium wojny i społecznych problemów i pewnie długo będzie funkcjonować w ten sposób. Toż to prawdziwa żyła złota!

Sama kiedy zaczynałam uczyć się arabskiego, myślałam o pracy dla wojska. Polacy byli jeszcze wtedy w Iraku. Kiedy zbliżałam się do obrony pracy magisterskiej, arabska wiosna rozgorzała w najlepsze. Było już wiadomo, że konflikty się nie skończą, że żadna wolność nie przyjdzie ot tak.

To spotkania z uchodźcami sprawiły, że nigdy już nie spojrzę tak samo na wojnę. Nigdy nie spojrzę na wojnę jak na “interes do zrobienia”, stan, który można uznać za fortunny. Dzięki uchodźcom, z którymi spotykam się od kilku już lat, dzisiaj nie mogę uwierzyć, że kiedykolwiek chciałam włożyć mundur. To dzięki ich historiom zrozumiałam, gdzie jest moje miejsce i że jest ono daleko od frontu.

Czy kiedykolwiek myślałam o tym, że chciałabym zajmować się historiami uchodźców? Na pewno nie. Dziś, kiedy na spotkaniach ktoś pyta mnie, czy lubię zajmować się kwestiami migracji, walczę ze sobą, żeby powiedzieć, że nie, że wcale nie lubię. W tej branży jest bardzo niewiele rzeczy, które można “lubić”. Jest za to wiele osób, które można pokochać.

Jest jeszcze coś, co mam do powiedzenia w kwestii uchodźstwa. To słowo dziękuję. Dziękuję tym wszystkim, który w zaufaniu powierzyli mi swoje historie wojny i migracji. Dziękuję osobom, które umożliwiły mi wjazd do Syrii, do niezliczonych obozów dla uchodźców w różnych miejscach na świecie. Dzięki historiom, które tam poznałam, nigdy nie będę już tą samą osobą.

Więc myślę, że można śmiało powiedzieć, iż zrobiłam na tym temacie doskonały “interes”. Wyciągając rękę (lub w moim wypadku przede wszystkim ucho) do człowieka, można wiele zyskać. Na spotkaniach z uchodźcami “zarobiłam” bardzo dużo. Zrobiłam “interes życia”.

Reklamy

6 myśli na temat “Na uchodźcach zrobiłam „interes życia”

  1. Wiesz, czego jeszcze nie zrobiłaś? Nie napisałaś książki, którą kupiłabym jako pierwsza.
    Tak sobie myślę, że może dochód z książki możnaby było przekazać na poprawę warunków życia jakiejś grupie uchodźców, czy ofiar wojny. Pięknie piszesz i jesteś piękną osobą.

    P.S. Czy wojskowy zapał wiązał się z jakąś nietypową sprawnością fizyczną? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki serdeczne 🙂 W temacie książki na razie mogę powiedzieć tylko, że sprawa jest w toku. Rozmawiam z wydawnictwami, które chciałyby współpracować. Tylko najgorsze to napisanie 😛

      A co do sprawności, na pewno nie nietypową. Raczej taką, że może dla tłumacza by obeszła 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s