Zdaniem Islamisty

„Panie Trump, nie boimy się pańskich pocisków”. Syryjska matka pisze list do prezydenta USA

Syrian Refugees
Syryjka z córką czekające na macedońskim przejściu granicznym. Fot. Freedom House via flickr.com.
„Co zatem próbuje pan zrobić, panie Trump? Chce pan, żebyśmy żyli w jeszcze większym bólu? Jakby siedem lat przesiedlenia, głodu, złych warunków życia, niepewności, krwi i utraty ukochanych nie wystarczyło?” – pisze syryjska matka w liście do prezydenta USA.

Na pewno pamiętacie Rabiego – chłopca z Damaszku, który w wyniku uderzenia pocisku stracił tatę i obie nogi. W ubiegłym roku wraz z czytelnikami Islamisty zebraliśmy kilkadziesiąt tysięcy złotych i przesłaliśmy je rodzinie chłopaka. Dziś Rabi ma wykonane na Bliskim Wschodzie protezy, przechodzi rehabilitację i uczy się chodzić na nowo.

Ale Rabi i jego rodzina nie żyją w próżni. To, co dzieje się w stolicy Syrii, informacje jakie tam docierają, bardzo mocno dotykają ich oraz ich bliskich. Kilka dni temu, gdy pojawiły się pierwsze informacje o planowanej operacji militarnej USA, Francji i Wielkiej Brytanii w Syrii, napisaliśmy do Sandry – pracownicy organizacji humanitarnej, pisarki i naszej dobrej znajomej – z prośbą o wieści o tym, jakie nastroje panują w Damaszku i jak mają się nasi przyjaciele, Rabi i jego rodzina.

Za zgodą Sandry oddaję w Wasze ręce list, który dostaliśmy w odpowiedzi. Jeśli zastanawialiście się, co dzieje się teraz w głowach Syryjczyków, do których docierają najnowsze wieści o międzynarodowych ustaleniach w sprawie ich kraju, to może być jeden z ich głosów w tej sprawie.

Nie jest to głos za którąś ze stron, ale przede wszystkim głos przeciw przemocy. Wołanie o pokój.

Panie Trump,

właśnie wróciłam z odwiedzin u rodziny, biednej syryjskiej rodziny, która straciła cały swój dobytek podczas tej wojny. Kiedy opowiadali mi o swojej stracie i mówili o pięknym domu w rodzinnym mieście, który został całkowicie zniszczony, to chciałam po prostu pocieszyć ich tak, jak to zwykle robię, gdy spotykam się z przesiedlonymi rodzinami w moim kraju. Mówię wtedy: „Dzięki Bogu, że jesteście bezpieczni. Szkody materialne mogą być naprawione z czasem w ten czy inny sposób. Ale najważniejsze jest to, że nikt nie jest ranny”.

Chciałam to powiedzieć także tym razem, ale nie mogłam. Ta rodzina straciła ojca, który był jedynym żywicielem rodziny, a syn Rabi stracił nogi powyżej kolan w ataku moździerzowym przeprowadzonym z Ghouty na Damaszek w 2016 roku.

Panie Trump, większość syryjskich rodzin przeżywa takie tragedie. Jeśli pewnego dnia zdarzy się, że opuści pan swój złoty pałac w USA i przyjedzie do Syrii, to każda przechodząca ulicą osoba opowie ci smutną historię o sobie, swojej rodzinie lub o kimś z bliskich krewnych.

Co zatem próbuje pan zrobić, panie Trump? Chce pan, żebyśmy żyli w jeszcze większym bólu? Jakby siedem lat przesiedlenia, głodu, złych warunków życia, niepewności, krwi i utraty ukochanych nie wystarczyło?

Zatem, panie Trump, czy sądzi pan, że Syryjczycy obawiają się pańskich ładnych, nowych, inteligentnych pocisków? Niech mi pan wierzy, one nikogo nie obchodzą. Mamy wystarczająco dużo bólu w naszym życiu, z którym musimy się zmagać. Nie potrzeba nam czekać na pańskie diabelskie rakiety.

W każdym razie, panie Trump, chcę tylko panu powiedzieć, że Rabi ma się dobrze. Przybrał na wadze, jego twarz jakby rozkwitła. Dobrzy ludzie z Polski zebrali dla niego trochę pieniędzy, co pozwoliło nam zapewnić mu protezy i opiekę medyczną.

Aby móc korzystać z tych protez, Rabi ćwiczy codziennie przez wiele godzin. Znów się uśmiecha i jest pełen nadziei, że pewnego dnia wróci do normalnego życia i pójdzie do szkoły na swoich nowych nogach. Zaczął znowu myśleć o swojej przyszłości, że kiedyś będzie uczestniczył w odbudowie Syrii, w której niszczeniu brał pan udział swoimi pieniędzmi, inteligentnymi pociskami i głęboką nienawiścią…

Sandra

29244524_971257439699208_1014132733108027392_n
Sandra Awad            fot. facebook.com.

*   *   *  

Autorką listu jest Sandra Awad, pracownica Caritas Syria, pisarka, matka dwójki dzieci. O Sandrze i jej tekstach z Syrii pisałam już wcześniej tutaj. Możecie śledzić jej działalność na jej profilu facebookowym.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s