Let's Talk Islam

Na wschodzie bez zmian? [WYWIAD]

Untitled design (1)
Od lewej: Prezydent Egiptu, Abd al-Fattah as-Sisi, następca tronu Arabii Saudyjskiej, Muhammad ibn Salman i były prezydent Iraku, Saddam Husajn. Fot. commons.wikipedia.org
Czy Arabowie są skazani na błędne koło dyktatur? Dlaczego nad Bliskim Wschodem ciąży klątwa ropy naftowej? Czy jest szansa na reformę islamu? Rozmawiamy z dr Łukaszem Fyderkiem z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ.

islamistablog.pl: Czy świat arabski czy nawet szerzej – świat islamu – jest bardzo statycznym, stabilnym monolitem?

dr Łukasz Fyderek: Oczywiście, że nie. Świat arabski to ten fragment rzeczywistości społecznej na świecie, gdzie obecnie prawdopodobnie dzieje się najwięcej. Tych przemian jest tak wiele, że bardzo trudno za nimi nadążyć. Wynika to z tego, że pewne kulturowe wzorce w tym regionie są niezbyt dobrze dopasowane do tego, jak dynamicznie zmienia się ten świat.

Ale jednak większość postrzega Bliski Wschód jako najbardziej zacofany i konserwatywny obszar świata. Dlaczego?

Ponieważ jednym z najwolniej zmieniających się obszarów w świecie arabskim – zresztą jak w każdym innym dużym systemie społecznym – są normy społeczne. Podpadają pod nie w szczególności instytucje oparte na religii.  Jest to zjawisko, którą w dobie oświecenia i w po-oświeceniowej Europie obserwowaliśmy także na naszym kontynencie. Z tym, że w tym momencie tempo zmian np. w ekonomii, technologii, polityce Bliskiego Wschodu jest znacznie większe niż w okresie oświeceniowej Europy, czy nawet w okresie rewolucji przemysłowej.

Ponadto islam jako system nadający normy społeczne, wydaje się być o wiele bardziej wszechogarniającym systemem normatywnym niż religie chrześcijańskie w Europie. Oprócz religii istnieją jednak także inne instytucje, które nie nadążają za rozwojem gospodarczym, technologicznym czy informacyjnym.

Chodzi o systemy władzy?

Tak. Jeśli spojrzymy na arabską wiosnę, to kluczowym obszarem, który nie nadążał za zmianami, były instytucje państw i reżimów autorytarnych. Choć funkcjonowały one w świecie arabskim od lat, to nie wykazały się odpowiednią dozą adaptatywności w tym okresie przemian. Między innymi o tym traktuje moja ostatnia książka (Autorytarne systemy polityczne świata arabskiego, wyd. Księgarnia Akademicka, Kraków 2016 – przyp. Islamista).

–> Zobaczcie inny fragment naszej rozmowy z dr Fyderkiem na YouTube!

Bahraini_flags_-_Flickr_-_Al_Jazeera_English
Demonstracje arabskiej wiosny w Bahrajnie. Fot. Al Jazeera English via commons.wikipedia.org

Z czego wynikają aż tak intensywne zmiany?

Przyczyny, które w świecie arabskim i nie tylko generują taką zmianę, są niekiedy bardzo trywialne. Zwróćmy uwagę chociażby na demografię. Jeśli mówimy np. o Syrii, to 60 lat temu miała ona siedmiokrotnie niższą liczbę ludności niż teraz. W całym kraju mieszkało około 3,5 miliona ludzi. Natomiast tuż przed obecnie trwającą wojną Syria liczyła już niemal 25 milionów mieszkańców.

Możemy to spróbować odnieść do naszych realiów. W Polsce w latach 50. nasz kraj liczył około 30 milionów osób. Jeśli tak jak Syria zaliczylibyśmy siedmiokrotny wzrost, to w naszym kraju obecnie żyłoby 210 milionów ludzi. Jak potężnej zmiany musielibyśmy doświadczyć! Jeżeli nic innego by się nie zmieniło, zadziałałaby sama tylko demografia, bez zmian technologicznych, międzynarodowych, kulturowych, ideowych – to sam ten jeden czynnik wywołałby gigantyczne wstrząsy. A jak wspomnieliśmy, zmiany demograficzne to tylko jeden z wielu procesów, które dzieją się w tym samym czasie, choć nie synchronicznie na Bliskim Wschodzie.

To brzmi jak fatum. W swojej nowej książce przywołuje Pan słowa Hanny Arendt: Nic doprawdy nie wydaje się bardziej naturalne niż to, że rewolucja musi być zdeterminowana przez typ władzy, którą obala. Pojawiają się tam też słowa Nabiha Ayyubiego: Fakt, że państwo arabskie jest państwem autorytarnym oraz fakt, że jest ono tak przeciwne demokracji i odporne na jej naciski nie powinny rzecz jasna być traktowane jako przejaw siły tego państwa. W rzeczy samej, świadczy to o czymś przeciwnym. Czy to znaczy Bliski Wschód jest skazany na reżimy niedemokratyczne?

Trudno tu mówić o pełnym determinizmie. Jednak dobrze udowodnioną tezą jest, że na rozwój autorytaryzmu szczególnie podatne są tak zwane państwa rentierskie (chodzi o takie kraje, które opierają swoją gospodarkę na eksploatacji jednego surowca, np. ropy naftowej czy gazy ziemnego, posiadają skoncentrowane zasoby tego surowca i jego eksploatacja nie zakłada wykorzystania takiego czynnika produkcji, jakim jest praca). Możemy powiedzieć, że mamy bardzo silne powiązanie pomiędzy takim typem rentieryzmu państwowego i autorytarnym systemem władzy politycznej. Z tego powodu część badaczy mówi o tak zwanej klątwie ropy naftowej.

Czyli jednak fatum.

Jeśli mówimy o tym z perspektywy ekonomii politycznej – z perspektywy bardzo materialistycznej, gdzie mamy do czynienia z twardymi danymi, gdzie unikamy wchodzenia w obszary idei czy religii, które są dużo trudniejsze do oceny czy porównania – to wychodząc od tej jednej przesłanki, jaką jest ekonomia polityczna ropy naftowej, możemy powiedzieć, że sprzyja ona utrwalania systemu władzy, w którym dominuje centrum, w którym umowa społeczna jest zbudowana na zupełnie innych zasadach niż w państwach  demokratycznych.

VI8gkhagXVQdxmcVz3aiS7AAioBtESwq
Następca tronu Arabii Saudyjskiej, Muhammad Ibn Salman, podczas spotkania z Władimirem Putinem. Fot. en.kremlin.ru

Z czego dokładnie to wynika?

W państwach demokratycznych obywatele fundują państwo płacąc podatki, a państwo w jakiś sposób musi być responsywne. To nie zawsze musi przeradzać się w demokrację. Jednak państwo, któremu płaci się podatki, dba o obywateli lub o większość z nich, czy też stara się, żeby ich podstawowe interesy zostały zabezpieczone.

W przypadku państwa rentierskiego – szczególnie jeżeli to jest bogate państwo, generujące dużo ropy naftowej czy gazu ziemnego – ta umowa społeczna jest odwrócona. Obywatele nie muszą płacić podatków i to władza subwencjonuje podstawowe produkty dla obywateli. Umowa społeczna nie jest tu zbudowana na zasadzie: my płacimy, ale wymagamy od państwa pewnej dozy odpowiadania na nasze potrzeby. W państwie rentierskim monarcha, dyktator czy prezydent mówi: wy jesteście lojalni, a ja wam za to płacę. Bardzo często ma to miejsce w monarchii absolutnej, takiej jak Arabia Saudyjska, czy w innych państwach GCC (Gulf Cooperation Council , ang. Rada Współpracy Zatoki Perskiej – przyp. Islamista), gdzie państwo to ja i mamy bardzo słabe oddzielenie na obszarze finansów pomiędzy skarbem państwa, a prywatnymi pieniędzmi monarchy.

Czyli odkrycie dużych pokładów ropy musi prowadzić do ustroju autorytarnego? Od czego to zależy?

Znowu dużą rolę odgrywa tu czas. W momencie, gdy dochodzi do odkrycia ropy, a nie wykształcą się tam instytucje silnego państwa, instytucje reprezentatywne, w takim kraju może dojść do powstania systemów niedemokratycznych. Ale nie jest to przesądzone. Inaczej rzecz się miała dajmy na to w Norwegii, która też jest krajem rentierskim, ale dzięki swoim instytucjom była w staniem ograniczyć to zjawisko. Jeśli mamy zaś państwa takie, jak na Bliskim Wschodzie albo Sułtanat Brunei, to jest to bardzo mocna przesłanka.

Wspomniał pan o islamie jako o najbardziej wszechogarniającej dziedzinie życia, a także dziedzinie zmieniającej się bardzo wolno. Czy to też jest pewna forma klątwy? Czy zmiana w polityczna w krajach arabskich musiałaby oznaczać pozbycie się tej nienadążającej za zmianami części religijnej – islamu?

Gdy mówimy o islamie sunnickim, to istnieje teza, która mówi, że aktualnie znajduje się on w kryzysie. Szczególnie chodzi tutaj o sunnizm w państwach arabskich. Islam sunnicki poszukuje obecnie swojego modelu funkcjonowania politycznego. W szerszym sensie można powiedzieć, że kryzys ten jest związany z dylematem nowoczesność a islam, lub nowoczesne państwo republikańskie a islam.

W ciągu ostatnich dwóch stuleci globalnym standardem stały się nowoczesne formy władzy i normą stało się, że władza powołuje się na występowanie w imieniu suwerena, jakim jest lud, a nie jak dotychczas – w imieniu Boga. A właśnie tak wyglądało tradycyjne uprawomocnienie władzy kalifów – podstawowej instytucji politycznej sunnickiego islamu, która została zlikwidowana w 1924 roku, w początkach republiki tureckiej. Wydaje mi się, że od tego czasu przynajmniej polityczny wymiar islamu sunnickiego poszukuje swojej formuły.

Zrzut ekranu 2018-02-08 o 15.56.40
Fot. BBC Arabic via Twitter.com

Czy gdzieś w świecie arabskim powstają polityczne propozycje dla sunnizmu, które mają szansę przełamać ten kryzys?

Ruchem, który wydaje mi się najbardziej poszukuje i jest najbliżej znalezienia satysfakcjonującego politycznego rozwiązania dla mas na Bliskim Wschodzie jest Bractwo Muzułmańskie i wywodzące się z niego ruchy. Bracia Muzułmanie, czy też myśliciele wychodzący z tego nurtu, prawdopodobnie najbardziej eksperymentują z formami politycznymi, które zakładają współistnienie islamu sunnickiego i zasady suwerenności ludu.

Dobrym przykładem jest tu Rashid Ghannushi z Tunezji, który jest jednym z najbardziej odważnie eksperymentujących myślicieli, próbujących dopasować islam do nowoczesnych form ustrojowych. Natomiast ta oferta ideowa nie ma szans przebicia się, nie zyskuje poparcia z kilku przyczyn zewnętrznych.

Co stoi na przeszkodzie Bractwu Muzułmańskiemu?

Gdyby rzeczywiście panował wolny rynek idei, to założyłbym, że Bractwo Muzułmańskie miałoby najlepszą ofertę, przekonującą najwięcej ludzi na Bliskim Wschodzie. Ale tak się nie dzieje, ponieważ znów działają tu czynniki ekonomiczne i czynniki międzynarodowe. Okazało się, że w dobie zimnej wojny świat arabski spolaryzował się na republiki, które próbowały kultywować socjalizm arabski i na konserwatywne monarchie, które były politycznie bliskie Stanom Zjednoczonym i kapitalizmowi.

Zdarzyło się też tak, że tradycyjne ośrodki rozwoju myśli islamskiej na Bliskim Wschodzie – Bagdad, Kair, Damaszek – znalazły się w obszarze socjalistycznych republik arabskich. Co więcej, władcy tych republik uniemożliwiali swobodny rozwój dyskusji i nie promowali fermentu ideowego w obszarze islamu. Na to nałożył się rozkwit bogactwa naftowego na Półwyspie Arabskim, który sprawił, że tereny bardzo peryferyjne z historycznego punktu widzenia, gdzie nie toczył się żywy dyskurs o tym, co jest ważne dla islamu, stały się ekonomicznie dominujące. To one narzuciły swoją wizję islamu sunnickiego zarazem radykalnie tłumiąc konkurencyjne ideologie, postrzegane przez władców monarchii absolutnych jako śmiertelne zagrożenie dla swojej własnej władzy. Mam tu na myśli przede wszystkim Arabię Saudyjską.

Czyli ze względu na układ sił ciężko liczyć na „reformę” islamu sunnickiego?

Tak. I to jest pewien dramat. Bo teraz z jednej strony mamy meczety, gdzie są wierni bardziej postępowi, niekiedy fundamentalistycznie, ale są to właśnie fundamentalistycznie modernistyczni imamowie, tacy jak Bractwo Muzułmańskie. Ale z drugiej mamy meczety, które są lepiej finansowane, czyli meczety salafickie. I to one dzięki wpieraniu swojej idei środkami finansowymi są w stanie wygrywać coraz więcej zwolenników.

To jest poziom mikro. A na poziomie makro nic lepiej nie pokazuje tej toczącej się zimnej wojny ideowej w obszarze świata arabskiego jak tragiczne losy arabskiej wiosny czy rewolucji w Egipcie, gdzie świecki rząd prezydenta Mubaraka został obalony, zniknął jeden z dwóch filarów instytucjonalnych tego reżimu, czyli była partia socjalistyczna, i w tę próżnię weszło Bractwo Muzułmańskie ciesząc się poparciem Turcji i Kataru.

Dlaczego mówimy o tragicznych losach arabskiej wiosny w Egipcie?

Ponieważ reakcja na tę zmianę była bardzo gwałtowna i poniosła za sobą ofiary. Arabia Saudyjska wiedziała, że jej salaficka propozycja ideowa nie znajduje na tyle poparcia w Egipcie. I doszło do nietypowego sojuszu zwolenników świeckości i armii z pro-saudyjskimi salafitami. Na skutek tego sojuszu na przełomie czerwca i lipca 2013 roku obserwowaliśmy obalenie prezydenta Mursiego i ponowne wprowadzenia rządów wojska, modelowanych na wzorze Nasera i świeckich, militarnych przywódców Egiptu. Wystąpiła jednak zasadnicza różnica, bo w dobie arabskiego socjalizmu Egipt rywalizował z Arabią Saudyjską, a w tym momencie egipski model nominalnie świeckiego państwa jest… finansowany przez Arabię Saudyjską.

Egyptian_Minister_of_Defense_Abdel_Fatah_Al_Sisi
Egipski prezydent as-Sisi jeszcze w roli ministra obrony narodowej. Fot. commons.wikipedia.org

Czyli nie chodzi tu o świecki kształt państwa czy sprzeciw ludności wobec fundamentalizmu, ale jak zwykle – o pieniądze?

Tocząca się wewnątrz islamu sunnickiego rywalizacja nie toczy się na płaszczyźnie idei. Poszczególne propozycje ideowe czasem mają trochę bagnetów, a czasem dużo pieniędzy. Ta debata jest modelowana przez czynniki nie mające wiele wspólnego z przestrzenią religii, a związane raczej z materialnym wymiarem stosowania siły.

Jaki wpływ mają reżimy państw arabskich na społeczeństwa swoich krajów? W Pańskiej książce pada pojęcie „autorytarnej demobilizacji”. Czy jest szansa, że kraje arabskie się z tego wyrwą?

W książce piszę o demobilizacji w sensie socjologicznym, a nie militarnym. Chodzi tu o zjawisko, które cechuje każdy autorytaryzm i odróżnia autorytaryzm od totalitaryzmu. Totalitaryzm chce wyprowadzać ludzi na ulice, dążyć do rewolucyjnego przekształcania społeczeństwa, a autorytaryzm jest skoncentrowany na tym, aby ludzie poprzestali na cieszeniu się swoją strefą prywatną i dopóki nie próbują się angażować w politykę, wszystko jest w porządku.

Wśród reżimów na Bliskim Wschodzie był jeden, który miał momenty bliskie zapędom totalitarnym i był to reżim Saddama Husajna. Tam terror był tak szeroko i na ślepo stosowany, że wykraczało to poza normę stosowania przymusu politycznego w krajach arabskich.

27540349_1551096798272088_7181189840719504828_n
Saddam Husajn podczas swojego procesu w 2004 roku. Fot. commons.wikipedia.org

Natomiast często obserwatorzy zewnętrzni nie rozumieją mechanizmu działania państwa autorytarnego na Bliskim Wschodzie. To jest państwo, w którym – jeśli kraj nie popadł w wojnę domową lub wielkie kłopoty gospodarcze – bardzo wielu ludziom żyje się dobrze. Pod jednym warunkiem. Że obywatele są zdemobilizowani politycznie, tj. nie próbują angażować się w politykę.

Jednak arabska wiosna pokazała, że obywatele krajów arabskich nie chcą być bierni politycznie. Dlaczego wyszli na ulice akurat w 2011?

Kontrola aktywności politycznej obywateli była łatwiejsza w dobie, kiedy królował leninowski model budowania państwa, a partia i służby bezpieczeństwa, obejmowały całe społeczeństwo. Problemy zaczęły się wówczas, gdy zaczęto masowo korzystać z mediów. Przestrzeń informacyjna, która była zdominowana przez jeden ośrodek przekazu zaczęła się zwiększać w momencie, gdy zaczęły pojawiać się arabskie stacje satelitarne, internet, a następnie internet dostępny w każdym smartfonie. Państwo straciło jeden z zasadniczych filarów demobilizacji społeczeństwa na masową skalę – kontrolę nad informacją. To wpłynęło na koniec leninowskiego modelu państwa w krajach arabskich.

Co dalej? Czy państwa arabskie czeka upadek autorytaryzmu?

I tu wielki znak zapytania jak będzie w przyszłości. Druga dekada lat dwutysięcznych to moment, kiedy technologia, która była skupiona w rękach państwa, została przekazana społeczeństwu obywatelskiemu i zmieniła rozkład sił. Nagle przeszła w ręce społeczeństwa dając mu przewagę nad państwem autorytarnym. Monopol państwa na informację legł w gruzach. To, co obserwujemy w tym momencie, to próba utrzymania się rządów autorytarnych w nowym krajobrazie informacyjnym. Zobaczymy czy to doprowadzi do utrwalenia nowych mechanizmów kontroli państwa nad społeczeństwem czy nie. To jest pytanie otwarte.

*   *   *

Dr Łukasz Fyderek –  politolog, specjalizujący się w problematyce bliskowschodniej. Jest adiunktem w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ. Jest dyrektorem ds. badań w firmie East Analytics.

islamistablog.pl –  miejsce, w którym można kulturalnie i bez zbędnych emocji dyskutować o islamie i kulturze Bliskiego Wschodu.

*   *   *

Zobaczcie zapowiedź dalszej części naszej rozmowy z dr Fyderkiem na kanale YouTube! Wkrótce znajdziecie tam więcej filmów Islamisty.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s