Książkownia

Iran jest więzieniem? Szirin Ebadi, „Kiedy będziemy wolne”

464193132_cd1b1eee9f_o
Kobieta pod budynkiem byłej ambasady USA w Teheranie. Fot. Kamyar Adl via flickr.com
Nie mogłam się oderwać. Przewracając kartkę wiedziałam, że na kolejnej stronie może czaić się agent irańskiej bezpieki z gotowym planem upodlenia głównej bohaterki. Wraz z nią tylko czekałam, aż zaatakuje. Kiedy i w jaki sposób znowu uderzy wszechmogąca ręka władzy? Kogo tym razem bezwzględnie zmiecie jednym, precyzyjnym ruchem dłoni? – zastanawiałam się czytając. Co kilka akapitów musiałam się jednak przywoływać się do porządku – to nie jest powieść sensacyjna. Tak wygląda życie irańskiej noblistki.

Przyznanie Szirin Ebadi Pokojowej Nagrody Nobla w 2003 roku to ani nie początek, ani nie finał historii opisanej w tej książce. To tylko jeden z momentów jej życia, który stał się dla władzy pretekstem do podejmowania kolejnych prób pozbycia się tej znanej na całym świecie sędziny, adwokatki i aktywistki na rzecz praw człowieka.

Jej medal noblowski zadziałał na agentów tajnych służb jak płachta na byka. Miał być uhonorowaniem wieloletnich wysiłków kobiety, która sprawiła, że głos irańskich dysydentów stał się znowu słyszalny w kraju i na świecie. Tymczasem musiał stać się jej tarczą przeciw oszczerstwom i ostatnią deską ratunku w chwilach, gdy irański aparat bezpieczeństwa sięgał po kolejne narzędzia terroru.

Książka Szirin Ebadi nie jest – jak wydają się wskazywać rozmaite recenzje – tylko dziennikiem muzułmanki-feministki. Jest pamiętnikiem z pola walki o przestrzeganie praw wszystkich uciśnionych w Iranie bez względu na ich płeć, wyznanie czy grożące konsekwencje.

Zrzut ekranu 2018-01-27 o 18.42.29
Szirin Ebadi, „Kiedy będziemy wolne”. Fot. znak.com

Na kartach kolejnych rozdziałów śledzimy bieg wydarzeń, które doprowadziły do tego, że Ebadi wraz z rodziną żyje w Iranie jak w klatce. Z każdą stroną obserwujemy kolejne ruchy agentów, którzy dzień i noc obserwują noblistkę, a ona sama wprowadza nas w swoje obserwacje na temat bycia wciąż obserwowaną. Wrażenie lekkiej psychozy po lekturze gwarantowane. Jako skutek uboczny mogą pojawić się także ciasne uczucie duszności i wspomnienia z orwellowskiego Roku 1984.

W dodatku Ebadi cierpi na syndrom sztokholmski – kocha kraj, który ją prześladuje i więzi. Gdy pewnego razu kobieta na krótko opuszcza irańską klatkę i okazuje się, że nie ma już prawa do powrotu, jest jak ryba wyjęta z wody. Nie wyjechała z Teheranu nawet w najgorszym okresie: w czasie wojny z Irakiem, kiedy na miasto raz za razem spadały bomby. Po tym zdarzeniu próbuje działać na rzecz Irańczyków poza granicami kraju, ale wie, że jeśli irański system nie przejdzie gruntownej przemiany, nie ma dla niej powrotu do domu. Ebadi do dziś żyje na emigracji.

Iranka wspomina jak walczyła o rewolucję w 1979 roku i jak rewolucja pożarła swoje dzieci. W książce nie brakuje jej trafnych spostrzeżeń na temat wydarzeń ze współczesnej historii świata muzułmańskiego. Ebadi dzieli się z czytelnikiem obserwacjami na temat tunezyjskiej, egipskiej i libijskiej arabskiej wiosny, o której pisze, że nie było żadnej wiosny, a po wiośnie przyszła zima.

W książce z każdym kolejnym rozdziałem znaczącym kolejne intrygi irańskich tajnych służb powraca pytanie o to, ile można poświęcić dla ideałów i walki o równe prawa dla wszystkich? Swoje małżeństwo? Dzieci? Dom? Wolność? Ebadi oddaje to wszystko po kolei. Po co jeszcze państwo wyciągnie rękę?

Sakharov_Prize_2012_representatives_visit_the_Group_(8266873004)
Szirin Ebadi. Fot. greensefa via commons.wikipedia.org.

Warto sięgnąć po tę książkę i spojrzeć w dwie twarze Iranu. Mimo około 350 stron, lektura zajmie Wam wieczór, może dwa. Co prawda od pierwszych stron widać, że Ebadi nie grozi Literacka Nagroda Nobla, ale jej bardzo osobisty i emocjonalny styl nie przeszkadza w odbiorze całości. Zachęca również oprawa graficzna przygotowana przez Magdalenę Danaj dla Wydawnictwa Znak Horyzonty. Przez cała lekturę będzie Wam towarzyszył motyw małego ptaszka na klatce bez drzwiczek – klatka ma kształt i barwę irańskiego czadoru.

Raz jeszcze polecam. Na koniec niech przemówi Szirin Ebadi:

Czuję się w obowiązku podzielić swoją historią w imieniu wszystkich bezimiennych Irańczyków, więźniów politycznych i więźniów sumienia, którzy siedzą zamknięci w celach Iranu; Iranu, czyli największego na świecie więzienia dla dziennikarzy, prawników, bojowniczek o równouprawnienie kobiet i wreszcie studentów, którzy zamiast zdobywać wiedzę gniją w celach. Kolejne pokolenie, którego talenty i marzenia roztrwoniono.

Szirin Ebadi, Kiedy będziemy wolneOd autorki (fragment)

Reklamy

Jedna myśl na temat “Iran jest więzieniem? Szirin Ebadi, „Kiedy będziemy wolne”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s