Let's Talk Islam

Na Półwyspie Arabskim coraz mniej muzułmanów?

Untitled design (1)
Fot. Abdullah zayed1 via Foter.com / CC BY-ND
Jeszcze na początku XXI wieku większość krajów Półwyspu Arabskiego szczyciła się tym, że ludność muzułmańska stanowi w nich ponad 90% całej populacji. Jednak w ostatnich latach we wszystkich krajach Półwyspu liczba muzułmanów gwałtownie spadła na korzyść chrześcijan, hinduistów, buddystów. Mimo, że państwa Zatoki Perskiej bronią się przed tym rękami i nogami, zmiana struktury religijnej wydaje się być nieunikniona. Co się stało w miejscu, które jest znane jako bastion islamu? Czy Półwysep Arabski czeka inwazja „niewiernych”?

Do niedawna w Bahrajnie, Omanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Katarze czy Kuwejcie ludność muzułmańska stanowiła powyżej 90% z tendencją do wzrostu. Dziś statystyki pokazują odmienny kierunek. Procentowy udział muzułmanów w społeczeństwach bogatych krajów naftowych spadł do 85,9% (Oman), 76% (ZEA, Katar, Kuwejt), a nawet 70% (Bahrajn). Arabia Saudyjska również zaliczyła poważny spadek procentowego udziału muzułmanów w swojej populacji, jednak zweryfikowanie tych danych jest niezwykle trudne – nawet statystyki CIA nie podają na ten temat precyzyjnych danych (szacuje się, że muzułmanie mogą stanowić około 85%).

Istnieją trzy główne powody, dla których następuje taka zmiana:

  • Emigracja lokalnej ludności

Po co Emiratczycy czy Kuwejtczycy mieliby wyjeżdżać ze swoich bogatych krajów? Szukają lepszych warunków edukacyjnych, rozwoju zawodowego lub… życiowej odmiany. Wysoka zamożność w krajach Półwyspu sprawia, że ich obywatele o wiele częściej podróżują, startują na najlepsze uczelnie, zakładają filie swoich firm za granicą, osiedlają się w różnych miejscach na świecie.

W dodatku młodzi ludzie coraz częściej czują się zamknięci w ciasnych ramach społecznych i obyczajowych, zakładają rodziny poza granicami swoich krajów i nie wracają na Półwysep. W ten sposób słabo zaludnione, bogate kraje Półwyspu tracą swoich mieszkańców. Na skutek tej zmiany obyczajowej tylko 31% mieszkańców Kuwejtu to Kuwejtczycy, 46% mieszkańców Bahrajnu to Bahrańczycy, a tylko około 60% ludności Omanu to Omańczycy. Za to Emiratczyka czy Saudyjczyka o wiele łatwiej spotkać na lotnisku w Amsterdamie czy Nowym Jorku niż w ich własnym kraju.

6825956022_05070fd52b_c
Fot. Scalino via Foter.com / CC BY-NC
  • Wzmożona imigracja

Bardzo niedługo po wielkim boomie spowodowanym odkryciem i rozpoczęciem wydobycia ropy naftowej na Półwyspie Arabskim pojawiło się wielu obcokrajowców. Z początku byli to głównie Amerykanie i Europejczycy – specjaliści od oceny złóż i wydobycia, osoby odpowiedzialne za zarządzanie i koncesje. Wkrótce potem rozpoczął się napływ obywateli biedniejszych krajów sąsiednich – Arabów z Lewantu i Afryki Północnej. Dzisiaj trzecią wielką grupę imigrantów na Półwyspie stanowią przybysze z Azji południowej i południowo-wschodniej: Sri Lanki, Indii, Malezji czy Filipin.

Żeby zatrzymać galopujące wskaźniki demograficzne, część z krajów Zatoki postanowiła ratować się regulacjami prawnymi. W Omanie od kilku lat prowadzona jest tak zwana „omanizacja” rynku pracy. W spółkach państwa czy sektorze edukacji kładzie się coraz większy nacisk na zatrudnianie rodzimych pracowników, dając im pierwszeństwo przed pracownikami o lepszych kwalifikacjach z Zachodu czy Indii. Podobny plan ogłosiła niedawno Arabia Saudyjska – w tym kraju do 2020 roku planuje się zwolnić wszystkich nie-saudyjskich pracowników sektora publicznego i na przestrzeni najbliższych 15 lat stworzyć około miliona miejsc pracy dla Saudyjczyków.

  • Prawo małżeńskie

Dużym wyzwaniem dla krajów Zatoki są małżeństwa ich obywateli z obcokrajowcami. W Emiratach 21 procent, a w Kuwejcie aż 25 procent mężczyzn poślubia kobiety obcego pochodzenia, często nie-muzułmanki, co znacznie zmienia strukturę religijną tych krajów. Problemem dla rządów krajów naftowych wydaje się być nie tylko kwestia przyznawania obywatelstwa osobom z poza Półwyspu – część krajów posiada bardzo korzystny system socjalny, dlatego pojawia się coraz więcej przypadków małżeństw fikcyjnych dla otrzymania obywatelstwa oraz innych oszustw matrymonialnych.

Dużym zmartwieniem rządzących jest zawrotnie rosnący wskaźnik rozwodów. W Arabii Saudyjskiej i Katarze rozpada się 25 procent, w Kuwejcie 29 procent, a w Emiratach aż 40 procent małżeństw. Do głównych przyczyn rozpadu związków w tej części świata zalicza się nieodpowiedzialność małżonków, przemoc i ingerencję rodziny w życie małżeńskie oraz zawieranie małżeństw transnarodowych.

one-is-not-enough
Fot. Tord Sollie via Foter.com / CC BY-NC-ND

Dlaczego dla państw Zatoki to źle? Na skutek tego, że Zatokańczycy coraz częściej znajdują sobie żony-cudzoziemki, wiele miejscowych kobiet pozostaje niezamężnych. Jest to dużym zmartwieniem dla rodziców córek i hańbą dla samotnych kobiet. Ponadto, kiedy dochodzi do rozwodu Zatokańczyka z kobietą z innego kraju, następuje także podział majątku. Rozchodzenie się dochodów obywateli tak zasobnych krajów do państw trzecich nie jest mile widziane przez rządy krajów Zatoki. I w końcu – po rozwodzie matki-cudzoziemki, a w dodatku często nie-muzułmanki, często przejmują prawną opiekę nad dziećmi i zabierają je do swoich krajów. To tworzy uszczerbek nie tylko na demografii Półwyspu, ale także na strukturze religijnej regionu.

Jak z tym problemem radzą sobie poszczególne kraje Półwyspu? W Kuwejcie prawo nakazuje otrzymanie specjalnego pozwolenia na małżeństwo z osobą spoza kraju. Do ślubu potrzeba pozwoleń nie tylko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych czy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ale także Narodowej Agencji Bezpieczeństwa. W dodatku część krajów Półwyspu odmawia przyznania obywatelstwa cudzoziemskim żonom swoich obywateli lub w momencie rozwodu natychmiastowo odbiera uzyskane obywatelstwo zarówno żonie, jak i dzieciom pochodzącym z tego związku.

W Bahrajnie do niedawna cudzoziemskie żony nie mogły otrzymywać pozwolenia na pracę. W Arabii Saudyjskiej panuje absolutny zakaz zawierania związków małżeńskich z kobietami z Czadu, Myanmaru, Bangladeszu i Pakistanu ze względu na zbyt duży udział mniejszości w tych państw na terenie królestwa Saudów. W Emiratach państwo zachęca do brania za żony miejscowe kobiety, dopłacając panom młodym do mahru (wiana, którym mąż ma obowiązek obdarować żonę po ślubie, a którego wysokość określa kontrakt małżeński – cena waha się ze względu na wiek, wykształcenie, pozycję panny młodej). Co więcej, Emiratczykom, którzy poślubiają cudzoziemki grozi nawet kara wysokiej grzywny.

Jak pokazuje przykład Półwyspu Arabskiego, trendy demograficzne i zmiany w strukturze religijnej nie są domeną europejską. Podobne wahnięcia dotykają wszystkie kraje, gdzie nasila się mobilność i pojawiają się poważne przemiany społeczne. Żaden rejon świata nie jest na to odporny, również kraje arabskie i bogate państwa Półwyspu Arabskiego. Być może różni nas wiele, ale te same procesy dotyczą wszystkich.

Źródła:

  1. CIA World Factbook – dane statystyczne CIA na temat struktury religijnej krajów Zatoki.
  2. Gulf News: małżeństwa mieszane w Kuwejcie, przyznawanie pozwoleń na małżeństwa mieszane w Kuwejcie.
  3. Arabian Bussiness: saudyjski zakaz małżeństw z kobietami z czterech krajów.
  4. BBC: zakaz małżeństw z cudzoziemkami w Arabii Saudyjskiej.
  5. Emirates Woman: prawa małżeńskie kobiet w Emiratach.
  6. The Guardian: zakaz małżeństw z cudzoziemkami w Emiratach.
  7. The National UAE: małżeństwa Emiratczyków, cudzoziemskie żony w Emiratach.
Reklamy

One thought on “Na Półwyspie Arabskim coraz mniej muzułmanów?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s