Książkownia

Nie lubisz migrantów? Mam książkę dla Ciebie!

800px-US_Navy_090525-N-4774B-032_Somali_migrants_in_a_disabled_skiff_wait_for_assistance_from_Sailors_aboard_the_guided-missile_cruiser_USS_Lake_Champlain_(CG_57)
Emigranci z Somalii. Fot. Daniel Barker, Public Domain, https://commons.wikimedia.org
Wciągająca, poczytna, prosta w konstrukcji i wyczerpująca w treści. Zaskakująca. Książka idealna dla wszystkich tych, którzy nie lubią migrantów lub mają dość niekończących się dyskusji pseudospecjalistów o kryzysie migracyjnym. Koniecznie przeczytajcie „Migranci. Migracje”.

Pamiętacie potwory z dzieciństwa, które straszyły w ciemnym pokoju? Gdy gasło światło, bujna wyobraźnia podpowiadała nam, że coś czai się w ciemnym kącie i chce nas pożreć do ostatniej kosteczki. Tymczasem wystarczyło zapalić lampę i straszna zmora okazywała się być startą ubrań rzuconych bezładnie na krzesło, a strachy spod łóżka, które chciały za nogi wciągnąć do swojej jamy, nagle znikały.

Tak samo jest z naszym przekonaniem o migrantach i migracji. Gdy nie mamy wiedzy i przejrzystych danych na temat tak zwanego „kryzysu migracyjnego”, łatwo wyobrazić sobie, że Europa chyli się ku upadkowi pod naporem hordy barbarzyńskich ludów ze wschodu i południa. A wystarczy zajrzeć do pozycji rzetelnie przygotowanych przez specjalistów w tej dziedzinie, aby przekonać się, że ta wielka fala migracji to nie żadne śmiercionośne tsunami, ale przypływ, który regularnie pojawia się i odchodzi.

Takim krótkim kompendium rzetelnych odpowiedzi dla każdej osoby, która ma w sobie wiele pytań na temat trendów migracyjnych ostatnich lat, jest nowa książka wydawnictwa Karakter „Migranci, migracje. O czym warto wiedzieć, by wyrobić sobie własne zdanie„.

i-migracje-migranci-o-czym-warto-wiedziec-by-wyrobic-sobie-wlasne-zdanie

Dlaczego jestem fanem tej książki? Po pierwsze, stworzył ją zespół specjalistów, którzy od lat zajmują się badaniem migracji nie tylko w kontekście Europy, ale trendów ogólnoświatowych. Są to osoby, które posiadają wiedzę na temat ostatnich wydarzeń, ale są także w stanie stworzyć porównanie z wielkimi migracjami sprzed wielu lat. Chcesz się przekonać, ile mają wspólnego migracje po II wojnie światowej z migracjami po 2011 roku? Dane zawarte w tej książce odpowiedzą na twoje pytania.

Po drugie, książka jest skonstruowana idealnie pod polskiego czytelnika (pomijając fakt, że według statystyk „polski czytelnik” to gatunek na wymarciu). Każdy rozdział stawia jedno z pytań, które z pewnością znacie z rodzinnych dyskusji przy świątecznym obiedzie czy tradycyjnych przyjacielskich sporów po dwóch piwach. W książce pojawiają się na przykład takie rozdziały: czy migranci muzułmańscy zagrażają demokracji?; czy imigracja przyczynia się do bezrobocia rodzimych obywateli?; czy wzmocnienie granic pozwoli lepiej kontrolować migrację? Książka odpowiada na 50 bardzo podstawowych pytań, na które wszyscy wydają się znać odpowiedź, ale nikt nie potrafi podać rzetelnych argumentów. Autorzy w większości przypadków odwołują się do sytuacji Niemiec czy Francji, ale kilka ostatnich pytań poświęcają także naszemu polskiemu podwórku.

Po trzecie, jest to dobra książka dla wszystkich tych, którzy boją się lub nienawidzą przybyszów z zewnątrz. Oczywiście nie dlatego, że ta książka ma szansę zmienić czyjeś zdanie o 180 stopni. Nie oszukujmy się – osoby zafiksowane na punkcie przemocy migrantów czy muzułmanów rujnujących europejski ład i porządek, mogą nie być fanami czytania pozycji po brzegi wypełnionych danymi i faktami. Tylko prawdziwe spotkanie i szczera rozmowa z osobą o odmiennej religii czy poglądach, może być tak radykalnym w skutkach motywem do zmiany zdania.

with-famine-crisis-thousands-of-somalis-flee-to-ethiopia-refugee-camps
Obóz dla uchodźców Somalijskich w Etopii. Fot. United Nations Photo via Foter.com / CC BY-NC-ND.

Ale książka „Migranci. Migracje…” jest dobrym impulsem do dyskusji i zachętą do tego, aby bez względu na to, jakie jest twoje zdanie, posługiwać się rzeczowymi argumentami i sprawdzonymi, najnowszymi danymi. Jeśli już być „anty”, to chociaż na podstawie prawdziwych danych, a nie newsów rodem z Super Expressu. Ponadto, o tak szeroko komentowanych wydarzeniach trzeba uczyć się rozmawiać. Być może ta książka nie „nawróci” twojego nienawidzącego Ukraińców wujka czy szwagierki, która często używa określenia „ciapaty”. Pewnie nie przekona cię do otwarcia granic i przyjmowania uchodźców, ale przynajmniej będziesz wiedział, że jeśli masz problem z migrantami, to masz go głównie dlatego, że ktoś karmi cię bzdurami.

I w końcu po czwarte: ta książka pokazuje, że migracje to nie tylko muzułmanie, nie tylko Syria czy Afganistan. Że jest to złożone wyzwanie i trend, który przychodzi i odchodzi, a niektórym krajom europejskim jest tak niezbędny do funkcjonowania, że bez niego załamałaby się ich gospodarka. Migracja to system naczyń połączonych, którego częścią jesteśmy także my.

Jakieś wady tej lektury? Książka bombarduje danymi do bólu i choć nie jest długa, zmusza do tego, aby czasami zrobić sobie od niej przerwę. Ponadto można odnieść wrażenie, że jest sucha, że pokazuje rzeczywistość migracji w formie słupków i cyferek, które nie mają ludzkiej twarzy. Tymczasem wyzwanie migracji to nie tylko równanie matematyczne, ale wołanie o godność dla każdego człowieka.

Bardzo polecam „Migranci. Migracje…”. Sięgnijcie po tę książkę jak najszybciej i dajcie znać, jak Wam się podobała. Dla mnie jest cennym źródłem danych i ważną pomocą w pracy. Pytania rozpoczynające rozdziały w tej książce mogłabym spokojnie zaliczyć do grona  TOP 50 najczęściej zadawanych mi pytań zaraz po „jak masz na imię?” i „dlaczego zaczęłaś studiować arabski?”. Aha – i nie zapomnijcie polecić jej wujkowi od Ukraińców i szwagierce od „ciapatych”.

Migranci, migracje. O czym warto wiedzieć, by wyrobić sobie własne zdanie, pod redakcją Hélène Thiollet, wyd. Karakter, 2017, cena 35 zł.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s