Informacje

Po co saudyjskiemu królowi 459 ton bagażu?

untitled-design
Salman bin Abd al-Aziz. Fot. Secretary of Defence, Public Domain via Wikipedia.com
Saudyjski król Salman bin Abd al-Aziz trafił na pierwsze strony gazet, gdy ujawniono informację, że na 30-dniową podróż na Daleki Wschód zabrał ze sobą 1500 osób – członków swojej świty i służby – oraz setki ton walizek. Przedwczoraj fotografowie przyłapali go, gdy robił sobie selfie z byłą prezydent Indonezji. Czy jest to wynik jego zamiłowania do mediów? Niekoniecznie. Oto odpowiedź.

Jak donosi „The Independent”, na pokładzie czterech Boeingów 747s, dwóch Boeingów B777s oraz dwóch Herculesów C-130s, do Indonezji i Malezji przyleciało wraz królem ponad 1500 osób, w tym dwudziestu pięciu członków rodziny królewskiej i dziesięciu ministrów saudyjskiego rządu.

Media ekscytują się również faktem, że arabski monarcha zabrał ze sobą setki ton bagażu w tym dwie limuzyny: Mercedesy S600 (na zdjęciu). Samoloty potrzebowały pokonać trasę Rijad-Dżakarta 27 razy, by przewieźć wszystkie rzeczy i ludzi na miejsce.

saudi_officials_line_up_to_greet_king_salman_after_he_arrived_at_andrews_air_force_base_before_meeting_with_president_obama_20501985294
Świta wita króla po przybyciu (fot. Public domain, via Wikimedia Commons)

Mało kto jednak zwraca uwagę na istotę samej wizyty króla Salmana. Poza kilkudniowym pobytem na wyspie Bali, monarcha będzie pierwszym od 47 lat przywódcą saudyjskim, który odwiedzi największe państwo muzułmańskie na świecie – Indonezję. Oprócz tego, odwiedzi także Malezję, maleńki, ale bardzo ważny na mapie Azji, sułtanat Brunei, Japonię, Chiny, Malediwy i Jordanię.

Arabski król na Dalekim Wschodzie

Król Salman oraz saudyjskie media otwarcie deklarują, że wizyta w Indonezji ma na celu zawiązanie współpracy w zakresie polityki energetycznej i gospodarki. Wielu analityków wskazuje jednak, że ma ona o wiele szerszy, geopolityczny kontekst.

Z jednej strony bowiem mamy do czynienia z kryzysem paliwowym dotykającym wszystkie petro-potęgi w rejonie Bliskiego Wschodu. Król Salman rozumie, że musi szukać sojuszników poza regionem, by kontynuować swoją politykę i utrzymać pozycję lokalnego lidera. Dlatego tematem rozmów z przywódcami państw muzułmańskich (Indonezja, Malezja, Brunei, Malediwy) z pewnością będzie tzw. „walka z terroryzmem”, którą król Salman prowadzi w Jemenie oraz – częściowo – w Syrii.

Z drugiej strony rozmowy będą dotyczyć też wsparcia muzułmańskiej edukacji w Indonezji poprzez ufundowanie przez Saudów szeregu szkół koranicznych i meczetów. Islam indonezyjski – choć zmagający się coraz bardziej z radykalizacją – jest postrzegany jako bardzo tolerancyjny, na co wskazuje fakt istnienia bardzo starych i żywych wspólnot chrześcijańskich, buddyjskich czy hinduistycznych. W indonezyjskiej konstytucji zawarta jest również formuła, która – w przeciwieństwie do Malediwów czy sułtanatu Brunei – zabezpiecza świecki charakter państwa. Wahabicka wersja islamu rodem z Arabii Saudyjskiej może więc nie być przyjmowana zbyt otwarcie w największym muzułmańskim państwie świata. Al Jazeera wskazuje, że w Indonezji istnieją anty-wahabickie grupy takie jak Nahdlatul Ulama (40 mln członków), które za każdym razem protestują przeciw finansowaniu przez Saudów radykalnych wspólnot religijnych w ich kraju.

collectie_tropenmuseum_een_koranschool_op_java_tmnr_10002385
Stara szkoła koraniczna na wyspie Jawa (data nieznana, fot. Tropenmuseum, part of the National Museum of World Cultures [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons)

Kto wygra bitwę o dusze Indonezyjczyków?

The Economist przypomina, że w interesie Indonezji i innych państw muzułmańskich Dalekiego Wschodu jest „zabezpieczenie inwestycji”. W grudniu ubiegłego roku tylko Indonezja podpisała kontrakty na 5 miliardów dolarów z saudyjskimi firmami sektora naftowego.

Rząd w Dżakarcie liczy, że wraz z wizytą króla Salmana podpisane zostaną kontrakty na kolejne 25 miliardów dolarów. Równie wysokie kwoty (7 mld dolarów) obiecano rządowi w Malezji, którego popularność w ostatnich miesiącach radykalnie spadła.

Selfie z byłą prezydent Indonezji, Megawati Sukarnoputri:

Wydaje się więc, że wyprawa króla Salmana nie jest typową wizytą dyplomatyczną, ale ma konkretne cele do spełnienia, a waga spotkań z władcami Dalekiego Wschodu jest wysoka. Rozgłos w mediach ma – jak zwykle – określony cel. Niewątpliwie, Arabia Saudyjska chce zachować pozycję lidera regionu nie tylko w sensie geopolitycznym, ale również religijnym. Z pewnością jest gotowa zapłacić za to wysoką cenę. Pytanie, kto będzie musiał się tym razem do tego dołożyć.

źródła: Al Jazeera / The Economist / The Independent / Al Arabiya English

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s