W świat!

5 rzeczy, które przywiozłam z Egiptu #ProjektEgipt

untitled-design-2
Fot. Islamista.
Nie lubię gromadzić rzeczy. Cieszą mnie małe, przytulne przestrzenie – takie do opanowania jednym spojrzeniem i nieprzytłoczone nadmierną ilością rzeczy. Mimo, że z każdej podróży przywożę różne drobnostki, staram się, żeby były to przedmioty, które nie tylko reprezentują jakiś składnik kultury, ale też przypominają o bardzo konkretnych ludziach i miejscach. Zobaczcie, co przywiozłam z Egiptu.

Swoje pamiątkowe wymagania uważam za dosyć wysokie. Z jednej strony lubię przywozić ze sobą do domu przedmioty, w które włożono trochę serca, czasu, energii i twórczego wysiłku. Z drugiej strony, nie lubię otaczać się przedmiotami, które wkrótce po powrocie zapomniane, obrastają kurzem na półkach. Pamiątki mają sens tylko wtedy, gdy stają się żywą częścią mojego domu, gdy ciągle są używane. Chcę, aby przedmioty przywiezione z różnych stron ożywały na nowo w moich rękach jak najczęściej, a stosowane zgodnie ze swoim pierwotnym przeznaczeniem, przywoływały dźwięki, smaki, zapachy, obrazy świata, z którego przyjechały.

Z Egiptu przytargałam ze sobą kilka właśnie takich przedmiotów. Oto one i ich małe historie.

1. Lampa.

Chan al-Chalili to miejsce, którego historię musiałam recytować z pamięci po arabsku już na pierwszym roku nauki języka. Tu, w Kairze, znany jest pod inną nazwą – historia mówi, że miejscowi nie przepadali za bogatym emirem Chalilim, który podobno był niezłym łajdakiem. Aby postawić swój karawanseraj (miejsce, w którym kupcy zatrzymywali się na szklakach handlowych, aby napoić konie i wielbłądy, wymienić część przywiezionych ze sobą towarów lub przenocować), Chalili zniszczył fatymidzki cmentarz, a kości spoczywających tam władców wyrzucił do śmieci. Jak się domyślacie, Chalili źle skończył. W miejscu jego zajazdu wyrósł ogromny suk – arabski bazar.

untitled-design
Rzut oka na Chan al-Chalili. Fot. TheOnlyMoxey, Swamibu, ..LauEsplendix.. via Foter.com.

Było już po ostatniej modlitwie, ale w starej, muzułmańskiej części Kairu, nawet długo po zachodzie słońca, jest jasno jak w dzień. Przebijaliśmy się przez tłumy straganiarzy i ich klientów, ogłuszeni gwarem transakcji głośno dobijanych po rytualnej i bardzo teatralnej procedurze targowania. Nagle nasz Przewodnik (osoba, która zasługuje na cały osobny post! Polski Alladyn, który zna każdy, nawet najciemniejszy kąt w Kairze i wszędzie wlezie. W S Z Ę D Z I E), skręcił w małą uliczkę prowadzącą do tradycyjnego domu, zamkniętego ścianami od zewnątrz i z dziedzińcem w środku.

Ruszyliśmy po schodach na piętro. Atmosfera zupełnie inna niż na dole – panowała cisza i półmrok. Tylko z niektórych otwartych na oścież drzwi dochodziły odgłosy rozmów, a na drewnianej podłodze werandy otaczającej wewnętrzny dziedziniec przesuwały się cienie osób pracujących wewnątrz. Weszliśmy do niepozornego sklepiku, o którego potencjale przekonaliśmy się dopiero, gdy właściciel zapalił wszystkie światła. Kilka kliknięć włączników i małe pomieszczenie wypełniło się ciepłym światłem lokalnie wytwarzanych, dziurkowanych lamp i lampionów różnych kształtów, rozmiarów i wzorów. Nie mogliśmy wyjść stamtąd z pustymi rękami.

untitled-design-5
Nasza nowa egipska lampa, fot. http://africanluxe.com/.

2. Płyta.

Nabraliśmy nawyku przywożenia z naszych podróży także nowych dźwięków do domowej płytoteki. W Egipcie mieliśmy okazję być na kilku ciekawych wydarzeniach muzycznych, ale spomiędzy nich wyraźnie wybija się jedno – zār. Tamtego wieczoru członkowie Mazaher Ensemble zupełnie nas oczarowali i to ich płyta z autografami całego zespołu wraca z nami do domu. O całym koncercie możecie poczytać tutaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
fot. Islamista

3. Notatnik.

To nie tajemnica, że czasem teksty na Islamistę powstają w dziwnych miejscach. W kawiarni na rynku w Wieliczce, czekając aż wycieczka z Indii wyjdzie z kopalni, w kolejce do dentysty, na lotniskach i w hotelach różnych miast i krajów świata (pozdrowienia z Roma-Fiumicino!), w kuchni przy robieniu dżemów, na dziedzińcu wawelskim ❤ . Przynajmniej w większości tych lokalizacji teksty nie mogłyby się narodzić, gdyby nie mój wierny kompan – nadgryziony przez mopsa czarny notes Moleskine A5 na gumkę. Projekt Egipt doprowadził do tego, że Moleskine musi przejść na zasłużoną emeryturę. Był dzielny, dał z siebie wszystko do ostatniej kartki. W Kairze znalazłam dla niego godnego następcę.

Do tego miejsca też trafiliśmy dzięki Przewodnikowi. Abd El Zaher to elegancki, mały warsztat introligatorski, w którym nie tylko przywraca się życie starym, pożółkłym woluminom, ale tworzy się piękne, ręcznie malowane, wyprawiane, kaligrafowane, wytłaczane i wyklejane oprawy notatników, kalendarzy, książek. Mój nowy notatnik – na obwolucie obłożony lokalnie wytwarzanym papierem zdobionym techniką ebru, na rogach i grzbiecie oprawiony czarną skórą – czekał na mnie właśnie tam.

untitled-design-3
Fot. Islamista.

Będąc w Kairze zajrzyjcie koniecznie do Adb El Zaher. To wspaniałe miejsce z przyjazną obsługą, gdzie pracę introligatorów i artystów można podziwiać in progress. Sklep i introligatornia Adb El Zaher pozwala na chwilę zapomnieć, w jakim jest się kraju, w jakiej strefie czasowej – epoka produkcji maszynowej na chwilę znika z pamięci. Czekam na podobne miejsce w Krakowie!

4. Książki.

No, ba.

Po ostatniej wyprzedaży naszej biblioteki obiecywaliśmy sobie, że będziemy się ograniczać w znoszeniu do domu książek. Że jak już to w wersji elektronicznej, ekologicznej, oszczędnej dla kieszeni i miejsca na regale. Ale niestety wielu pozycji wydawanych przez American University of Cairo Press nie znajdzie się w wersji „kindlowej”, więc cóż było robić. Na domiar złego, odwiedzani w Egipcie znajomi nie ułatwiali nam życia. Zostawaliśmy obdarowywani kolejnymi tomami.

untitled-design-1
Podarowane i polecone książki wracają z nami. Fot. Islamista.

Jeśli myślicie, że w Egipcie nie można lub nie ma gdzie kupić dobrej literatury, rzetelnych opracowań czy ciekawych analiz, to ya salam! Nie byliście na Uniwersytecie Amerykańskim w Kairze i trzeba to szybko nadrobić. AUC to nie tylko niezła uczelnia i księgarnia pełna ciekawych pozycji w kilku językach (arabski i angielski to dopiero początek). Uczelnia była też bastionem oporu przeciwko reżimowi Husniego Mubaraka i na jej murze po stronie Tahriru zachowały się jedne z ostatnich, fantastycznych rewolucyjnych murali. A z każdą pierwszą sobotę miesiąca w księgarni AUC są też spore wyprzedaże :).

untitled-design
Murale na murze AUC, fot. Islamista.

5. Zdjęcie w ramie.

Wchodzimy do znanej księgarni Aboudi w Luksorze w poszukiwaniu pocztówek. Lubimy i pielęgnujemy takie sentymentalne zwyczaje. Dodatkowo był to już ten moment podróży, kiedy pogodziliśmy się z faktem, że wrócimy do domu z bagażem książek, więc nie było co walczyć, można było przekroczyć próg kolejnej księgarni.

Przy ladzie właściciel ze zmartwioną miną przyklejony do małego telewizorka, ogląda wyniki amerykańskich wyborów. Magnun! To szaleniec! Co teraz z nami będzie? – na zmianę kręci głową z niedowierzaniem i puka się w czoło. Wymieniamy kilka zdań, wybierając kilka lekko wyblakłych, powyginanych kartek. Jest w czym wybierać, bo na nich jakby zdjęcia z innego świata – uśmiechnięte kobiety bez chust, dzieciaki kapiące się w Nilu, bramy meczetów, które dziś toną po minaret w foliowych workach, tetrapakach i resztkach jedzenia. Wybieramy też jedno duże zdjęcie w sepii. Arab w białej galabiji siedzi po turecku przy półce książek. Czyta. Zupełny spokój. Na Wschodzie bez zmian.

Pomyślałam, że tego najbardziej mi tutaj brakuje: czytających ludzi i trochę spokoju.

untitled-design-4
Fot. Islamista.

Na koniec wywieźliśmy trochę egipskiego cukru w postaci paczek fantazyjnych ciastek i ciasteczek. Ale one mogą nie dolecieć do domu – w końcu czeka nas kilka godzin an lotniskach i w samolotach. A od tego całego latania człowiek robi się głodny… 🙂 Pozdrowienia z drogi!

Wasz obładowany torbami

Islamista

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s