Sztuka

Steve Jobs w Dżungli, czyli o parę słów o street arcie

Untitled design
„Zawsze jest nadzieja” – praca wykonana przez Banksy’ego dla #WithSyria, fot. youtube.com

Street art ocenia się różnie: jako wandalizm, awangardę, bazgroły na murach, objawienie w dziedzinie sztuki, bezprawną ingerencję w strukturę miasta czy naruszanie własności. Chociaż mówi się, że nie posiada ściśle określonych metod działania czy struktur, powstałe w jego wyniku dzieła często łączy jedno – zapatrzony w telefon czy czubek własnych butów przechodzeń ma zwrócić uwagę na to, co kiedyś było szarą, brudną ścianą. Ma zatrzymać się, zdziwić, oburzyć, pomyśleć. Dla wielu mistrzów street artu tematy arabsko-muzułmańskie są niekończącym się źródłem inspiracji. Zobaczcie tego najlepsze przykłady.

Nie wypada zacząć od nikogo innego. Absolutny bóg street artu i mój ulubieniec, Banksy, ma na swoim koncie kilka bardzo ciekawych prac związanych z sytuacją społeczną i polityczną Bliskiego Wschodu. Mimo, że wciąż spekuluje się o jego prawdziwym nazwisku i nikt nie zna jego twarzy, jego prace zawsze są wielką bombą kontrowersji, a dla wielu także wyrzutem sumienia. Absolutnym must-see są jego prace wykonane na palestyńskim murze w okolicach Betlejem, Abu Dis i Ramallah. Będąc w Palestynie wystarczy poprosić dowolnego taksówkarza, a zabierze Was do miejsca, z którego zobaczycie prace Banksy’ego.

4360569996_cbfc7c2276_z
Fot. Wall in Palestine via flickr.com
Mauer-betlehem
Fot. By Markus Ortner – photographed by Markus Ortner, CC BY-SA 2.5.
4347286612_11577182f1_o
Fot. Wall in Palestine via flickr.com
4347328614_504e78d071_o
Fot. Wall in Palestine via flickr.com

Ostatnio Banksy zasłynął jeszcze jednym projektem, tym razem dotyczącym kryzysu migracyjnego i sytuacji w Syrii. To graffiti powstało w tzw. „Dżungli”, czyli nielegalnym obozie dla uchodźców w Calais we Francji. Graffiti przedstawia Steva Jobsa, założyciela firmy Apple, syna syryjskiego imigranta i ma łamać uprzedzenia w stosunku do ludzi napływających w ostatnich latach do Europy.

Bansky’ego można śledzić na jego stronie internetowej, a także na licznych facebookowych profilach. Artysta nigdy nie ujawnia wiele na swój temat, ale trochę więcej o jego metodach i dziełach można zobaczyć w nominowanym do Oscara filmie dokumentalnym „Wyjście przed sklep z pamiątkami”.

b2
Źr. The Guardian.

Druga ważna postać street artu, może u nas nie tak popularna, ale zbierająca wiele batów i pochwał we Francji, to anonimowa osoba (przyjęło się myśleć, że to kobieta) ukrywająca się pod pseudonimem Princess Hijab. Jeśli zdarza Wam się odwiedzić Paryż i podróżować metrem, łatwo możecie dostrzec jej aktywność w tunelach i na stacjach. Hiadżabowa Księżniczka słynie z domalowywania ulicznym plakatom zasłon na włosy i twarz, a także całych hijabów co bardziej roznegliżowanym modelkom.

O co chodzi w tej „nikabizacji”? Tak o swoich motywach Pricess Hijab mówiła w wywiadzie dla The Guardian: „Wolność, równość i braterstwo to wszystko zasady republikańskie, ale w rzeczywistości sprawa mniejszości w społeczeństwie francuskim wcale się nie rozwinęła w ciągu ostatnich 50 lat. Osoby biedne, Arabowie, czarni i oczywiście Romowie to wciąż outsiderzy we Francji.”

Na pytanie czy sama jest religijna i czy to jest podstawą domalowywania okryć kojarzonych z kulturą arabską i muzułmańską, odpowiada: „Duchowość mnie interesuje, ale to sprawa osobista, nie sądzę, żeby odbijała się w mojej pracy. Religia mnie interesuje, interesują mnie muzułmanie, a także to, jakie mogą mieć oddziaływanie artystyczne, estetyczne, oddziaływanie w kodach kulturowych, które nas otaczają, a zwłaszcza ich oddziaływanie w modzie.”

Zobaczcie jej prace, a także cały wywiad, którego Princess Hijab udzieliła dla The Guardian.

630x421x2
Princess Hijab przy pracy. Fot. via lomography.com
Princess_Hijab
Fragment serii „Dolce”, fot. By Source (WP:NFCC#4), Fair use, https://en.wikipedia.org/w/index.php?curid=39940334.
bez nazwy
Fot. via lomography.com
1
fot. via lomography.com

Ale kto powiedział, że street art to tylko niewielkie obrazki ukryte w ciemnych zaułkach i rozsiane po mieście. Poznajcie kolejnego artystę. eL Seed to tunezyjsko-francuski graficiarz, autor między innymi ogromnego muralu w kairskim Mieście Śmieciarzy – dzielnicy miasta słynącej z tego, że jest zamieszkana przez koptyjskich zbieraczy śmieci i całkowicie wyizolowana od reszty metropolii. Mural eL Seeda to ufundowany w całości przez niego i rozkładający się na około 50 budynków olbrzymi przykład arabskiej kaligrafii. Napis po arabsku głosi: „Jeśli ktoś chce zobaczyć światło słoneczne, musi najpierw przetrzeć oczy.”

Autor pracy wybrał akurat Miasto Śmieciarzy, ponieważ jest to obszar, który rządzi się własnymi prawami i do którego nie zagląda kairska policja. Obszar zaniedbany, zamknięty, miasto w mieście. W związku z tym, jaką opinią cieszy się Miasto Śmieciarzy, podczas malowania nikt nie został aresztowany, a artyście nie przeszkadzano w ukończeniu projektu. Mural jest tak wielki, że aby zobaczyć go w całości najlepiej jest wdrapać się na wzgórze na skraju dzielnicy. Zobaczcie, jak sam artysta prezentuje swój projekt podczas wykładu TED i jakie niespodziewane efekty wywołało pojawienie się muralu w Mieście Śmieciarzy. Więcej także na jego stronie internetowej.

Znacie inne ciekawe przykłady street artu związane z tematami arabsko-muzułmańskimi? Nie zapomnijcie podrzucić linków w komentarzach!

 Korzystasz z Bloglovin? Dołącz mój blog do swoich ulubionych!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s