W świat!

Syria za zachodnią granicą

couple-152
Fot. garycycles8 via Foter.com / CC BY.
Ciekawa sprawa. Na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa ma przyjechać ok. 200 Irakijczyków, Arabów i Kurdów z Bagdadu, Irbilu i Kirkuku, z których część stanowią także uchodźcy. To dobra okazja, żeby wyjąć zalegające w szufladzie zapiski i nagrania z niedawno odbytej wyprawy i odświeżyć moje spotkania z uchodźcami. Dziś o pierwszym z nich.

Nie udało mi się pojechać do Syrii przed wybuchem wojny. Nie zdążyłam. Nie żeby nie było okazji, jak zwykle „jakoś tak wyszło”. Kto mógł zresztą wtedy pomyśleć, że już wkrótce granica syryjska będzie zamknięta na głucho, a wjazd za nią – wyjątkowo niebezpieczny. Ja nie pojechałam do Syrii, dopiero Syria musiała przyjechać do mnie. I zamiast ze wschodu, przyjechała z zachodu. Oto urywki tego, jaką Syrię spotkałam w Monachium, w obozie dla uchodźców prowadzonym przez Caritas.

Rami i Nena przyjechali do Niemiec we wrześniu 2015. Mają po 26 lat, od dwóch lat są małżeństwem. W Syrii studiowali i pracowali. Są muzułmanami. Nena studiowała rolnictwo. Rami skończył szkołę w 2010 roku. W momencie rozpoczęcia wojny pracował jako mechanik samochodowy w Damaszku.

Anna i Karol Wilczyńscy: Czemu nie chciałeś służyć?

Rami: Bo jestem człowiekiem. Wiedziałem, że będę musiał zabijać. A nie chciałem zabijać ani zwolenników, ani przeciwników reżimu. Chciałem uczciwie pracować, studiować.

Nena: Nie ufamy już żadnym politykom. Chcemy pokoju, ale w Syrii już go nie ma.

Rami: Życie w Syrii nie ma już sensu. Dlatego wolimy zostać w Niemczech. Zacząć od zera. OK, żyliśmy sobie w Syrii, ale teraz chcemy zacząć…

Nena: Zacząć od nowa.

*  *   *

Dlaczego uciekliście?

Nena: Bóg pobłogosławił nas i uratował. Dwa razy przebywałam w budynku, na który zaraz po moim wyjściu spadła bomba. Nie chciałam przeżywać tego po raz trzeci.

Rami: Cały czas słyszymy o bitwach toczonych w rejonie, w którym mieszkaliśmy. Nie umiem powstrzymać łez, gdy słyszę o kolejnych zmarłych. Na pewno znaliśmy tych ludzi.

Nena: W miastach działają też snajperzy, którzy strzelają nie wiadomo skąd.

Rami: To była gra o życie. Nie wiedzieliśmy, czy przeżyjemy. Uciekliśmy też dlatego, że baliśmy się ISIS. Raz mnie złapali, gdy jechałem z siostrami.

Co się wydarzyło?

Rami: Złapali mnie nieoczekiwanie na jednym z checkpointów. W ramach kontroli bojownicy ISIS zabierają także twój smartfon i przeglądają wszystkie zdjęcia na Facebooku. Zobaczyli zdjęcie mojej żony nad morzem, bez hidżabu. Nena nie nosi hidżabu, jak widzicie. Znaleźli też zdjęcie, na którym palę papierosa. „Jak będziesz mógł trzymać Koran ręką, którą paliłeś? Jak się nie wstydzisz?” – zapytali mnie. „Jesteś muzułmaninem? Jak pozwalasz żonie tak się rozbierać?”. Zaczęli być agresywni. Ten, który ze mną rozmawiał, był z Francji. Mówił po arabsku zupełnie tak jak ty. Drugi pochodził z Czeczenii.

Zapłaciłeś im? Chcieli pieniędzy?

Rami: Problem w tym, że oni nie szukają pieniędzy. Trzymali mnie ponad dwa miesiące. Teraz to wszystko wydaje mi się snem, czymś nierealnym. Chcieli mnie wcielić do swojej armii. „Musisz dla nas walczyć” – mówili.

Czego od ciebie chcieli?

Rami: Wypytywali o różne rzeczy. Chcieli na przykład wiedzieć, po co jechałem do Homs i dlaczego zostawiłem żonę w Damaszku. Wtedy – to był odruch – odpowiedziałem „to nie wasza sprawa” (śmiech). Ale oni się wcale nie śmiali. Pytali także, czy jestem studentem. Powiedziałem, że nie. To jest haram, zabronione.

Chcieli też zatrzymać moje dwie nastoletnie siostry. W charakterze żon. Powiedziałem: „Nie, one są już zamężne. Ich mężowie są w Turcji”. To oczywiście nie była prawda, są do tego za młode. Oni nie zważając na to odpowiedzieli: „To nic. Syria nie jest dla was. Teraz Syria jest dla wszystkich muzułmanów. Oczyścimy ten kraj z brudu”. Nie myślałem, że to przeżyjemy. Teraz myślę, że to chyba był sen.

*   *   *

13904424715_597dbf6b77_o
fot. walterw.a via Foter.com/ CC BY-SA

Całość wywiadu ukazała się na Deon.pl. Zajrzyjcie tam, żeby przeczytać więcej. Z uwagi na bezpieczeństwo rozmówców i ich rodzin wciąż pozostających w Syrii, imiona bohaterów wywiadu zostały zmienione. Wywiad przeprowadziliśmy w maju 2016 roku podczas wizyty w ośrodku dla uchodźców dzięki uprzejmości Caritas diecezji Monachium i Freising.

Follow my blog with Bloglovin

Reklamy

2 thoughts on “Syria za zachodnią granicą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s