Książkownia

Festiwal Adonisa

WP_20160613_002 (1)
Obiecane selfie Adonisa ze mną 😉 Fot. Islamista
Rozstaliśmy się w hali odlotów zaledwie kilka godzin temu. Z uśmiechem pomachał mi i zniknął za szklanymi drzwiami. “Będę tam sobie tam siedział i pisał. Poeta nigdy nie odpoczywa, całe życie jest w pracy”.

I nagle czar prysł, poezja gdzieś odleciała, uleciał mocny zapach perfum, który prześladował mnie przez te ostatnie kilka dni. Wszystko zrobiło się na powrót zwyczajne. Powróciły w pamięci wszystkie te pytania, które chciałam mu zadać, ale w nerwach, spłoszone, gdzieś pouciekały. Teraz przyszły do głowy setki rzeczy, które chciałabym o nim wiedzieć. Jak na złość, cholera, wracają zawsze dopiero wtedy, kiedy emocje opadają i już jest po wszystkim. Mój arabski, tak super praktyczny, pozwalający rozprawiać o polityce i sprawach rangi międzynarodowej, okazał się tak śmiesznie płaski i szkolny w rozmowach o poezji i sztuce. Jak to możliwe, że spędziłam 4 dni z największym obecnie żyjącym arabskim poetą?

Nazywa się Ali Ahmad Sa’id Esber. Ale kto słyszał kiedyś o takim nazwisku? Tak nazywa się każdy i nikt. Zna się go tylko jako Adonisa, człowieka wielkiej poezji i wielkich kontrowersji, wielkich zachwytów i wielkiego oburzenia. Nie było dnia, może nawet godziny, żeby z jego ust nie padło zdanie, na które każdy mieszkaniec Bliskiego Wschodu powinien odwrócić się ostentacyjnie na pięcie i odejść. Nie jeden już tak zrobił, stąd Adonis jest bardziej znany z tego, kto się na niego obraził i kto go nienawidzi niż ze swojej poezji.

Untitled design
Adonis podczas spotkania w Pawilonie Czapskiego na Festiwalu Miłosza 2016 w Krakowie. Fot. Michał Ramus via Facebook.com/FestiwalMilosza

Z pochodzenia Syryjczyk, z wyboru Paryżanin. Przyjechał  na odbywający w Krakowie Festiwal Miłosza. Spotkał się w tym tygodniu trzykrotnie z krakowską publicznością. Nominowany do Literackiej Nagrody Nobla. Wielki przeciwnik religii i wszelkich struktur, które zamykają umysł i blokują procesy twórcze. Uczeni muzułmańscy i przywódcy struktur religijnych wielokrotnie grozili mu śmiercią i wzywali do palenia jego książek, ponieważ poważył się na ostrą i otwartą krytykę religii.

Zręcznie omijał moje pytania o islam, szybko zamykał podobne dyskusje prowokowane przez innych arabskich twórców obecnych na festiwalu. “Arabowie nie mają w sobie energii twórczej. Nie mają energii, która ukształtowałaby społeczeństwo obywatelskie. Wszystko tam wraca do więzów plemiennych, klanowych. Teraz, po wydarzeniach w Syrii i Iraku nie ma już arabskiej wspólnoty, wszystko odłamy. Sunnita, to tylko sunnita, szyita, tylko szyita, druz jest tylko druzem. Nie ma wspólnoty. A islam? To tylko maska, zasłona, za którą nic nie ma.” Podczas piątkowego spotkania ze studentami powiedział: “Nie ma ani jednego wielkiego poety arabskiego, który byłby religijny. Ani jednego.”

O czym rozmawialiśmy przez te dni? O tym, że nie ma życia poza rodziną. O rodzinie mojej i jego. O jego córce, dziewczynie w moim wieku, dla której kupiliśmy bursztynowe korale. I o żonie, słynnej krytyczce i znawcy literatury. I o czytaniu, o tym, że trzeba czytać, że on czyta ciągle, bez przerwy. Co polecił mi do czytania? Kilka współczesnych arabskich poetek. Odbyliśmy też wiele rozmów o literaturze polskiej. Wszystko zręcznie notowałam, jak na najlepszym wykładzie. O tym napiszę już wkrótce.

Untitled design-2
Spotkanie autorskie Adonisa, Festiwal Miłosza 2016. Fot. Tomasz Wiech via Facebook.com/FestiwalMilosza

Czy rozmawialiśmy o polityce? Miał wiele pytań dotyczących sprawy uchodźców w Polsce. Podczas spacerów pod rękę po Rynku słuchał z dużym zainteresowaniem. Ale najbardziej interesowało go życie zwykłych ludzi. Czym się zajmują, czy myślą odpowiedzialnie o swoim kraju i kulturze, o innych. Żałował, że nikt z polskich, młodych twórców nie chciał z nim porozmawiać o prawdziwym życiu, jak poeta z poetą. Tylko kontakty, zdjęcia, podpisy, networking.

Przez 4 dni zbierałam się, żeby poprosić go o zdjęcie. Mam w sobie ogromny opór przed proszeniem o autografy, selfiki i podobne bzdury. Mały tomik poezji wydany z okazji przyjazdu Adonisa do Krakowa podpisał i podarował mi sam. Nawet nie powiedziałam mu, że też coś czasem piszę. I bez tego była to lekcja nad lekcjami. Ja sama najchętniej tylko siedziałabym z kajecikiem na przeciw niego siorbiąc kawę miedzy jednym zanotowanym zdaniem a drugim. Chciałam tylko siedzieć i pozwolić mu mówić.

Mimo różnych krążących o nim opinii, to absolutnie uroczy człowiek – bystry umysł, osoba ogromnej kultury, wrażliwości, osoba zaskakująco pogodna i życzliwa. Co nie znaczy, że pobłażliwa – jednym tchem wymieniał wszelkie niedociągnięcia organizacyjne, krytykował nudne przemowy czy przedłużające się spotkania z pseudo-twórcami. I chociaż nazwisko Miłosza przez ostatnie tygodnie odmieniono kilkaset razy przez wszystkie przypadki, dla mnie to nie był żaden Festiwal Miłosza. Dla mnie to był festiwal Adonisa.

Zobaczcie nagranie ze spotkania autorskiego z Adonisem, które odbyło się w Pawilonie Czapskiego, w sobotę 11 czerwca:

 

***

Przeczytajcie też drugą część relacji z mojego spotkania z Adonisem.

Reklamy

One thought on “Festiwal Adonisa

  1. Anno, szalenie się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga, choć dopiero dwa artykuły przeczytałam. Jako absolwentka filologii angielskiej z lektoratem arabskim na UŚ mam do tematyki Twojego bloga ogromny, ogromny sentyment. A niestety na przestrzeni tych kilku lat od ukończenia studiów zaczęło mi to wszystko umykać… Mam nadzieję, że dzięki Twoim wpisom powrócę do tego, co kiedyś było mi tak bliskie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s