Let's Talk Islam

Kłopoty z dżihadem

 

2499860001_be33947180_o
(fot. Neno° via Foter.com / CC BY-NC-ND)

Po zamachach w Brukseli znów mamy do czynienia z zamieszaniem wokół „dżihadu” i „inwazji islamu”. Dlaczego mamy takie kłopoty z tym pojęciem? Co pozwala tak łatwo nim manipulować? Dlaczego nawoływanie jednego mułły do agresji w małej wiosce w Iraku doprowadza do katastrofalnych konsekwencji na skalę światową?

Mówi się, że gdzie dwóch prawników, tam trzy różne opinie. Nie inaczej sprawa ma się z uczonymi prawnikami muzułmańskimi. Stąd w muzułmańskim prawie religijnym znajdziemy wiele rozbieżnych lub sprzecznych ze sobą zasad w kwestiach, wydawałoby się, kluczowych dla wierzących.

Tak właśnie sprawa ma się z dżihadem.

(…)

Arabskie słowo ǧihād tłumaczymy na język polski w pierwszej kolejności jako „wysiłek”. Inne znaczenia tego słowa to także „walka” czy „zmaganie z czymś”. Praktykę dżihadu po raz pierwszy zastosowano tuż po emigracji Muhammada wraz z pierwszymi wyznawcami do Medyny.

Nawróconych na islam w Medynie przybywało na tyle szybko, że rozwijająca się osada nie mogła wyżywić wszystkich imigrantów. Dlatego Bóg miał zesłać Prorokowi objawienie, w którym zezwalał na napadanie na mekkańskie karawany kupieckie (karawany niewiernych, którzy prześladowali pierwszych muzułmanów). Tak narodziła się idea świętej wojny.

(…)

W samym Koranie, nawet w jednej surze, znajdujemy sprzeczne wersety na temat dżihadu. Jedne nakazują żyć w pokoju, inne nawołują otwarcie do przemocy :

Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę; Bóg nie miłuje najeźdźców! (…) Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciw wam, zabijajcie ich! Taka jest odpłata niewiernym! Ale jeśli oni się powstrzymają… – zaprawdę, Bóg jest przebaczający, litościwy! I zwalczajcie ich, aż ustanie prześladowanie i religia będzie należeć do Boga. A jeśli oni się powstrzymają, to wyrzeknijcie się wrogości, oprócz wrogości przeciw niesprawiedliwym! (Koran 2, 190 -193).

Nie ma tu czarno-białego, prostego rozwiązania.

(…)

Od ataku na WTC w 2001 roku słowo ǧihād wydaje się być jednym z najbardziej popularnych arabskich słów. Współczesna praktyka dżihadu, zwanego (błędnie!) „szóstym filarem islamu”, jest żywym przykładem teorii chaosu.

*  *  *

To fragmenty tekstu, który został opublikowany w ubiegłym roku na portalu DEON.pl. Aby przeczytać całość, kliknij tutaj.

Ten temat z pewnością będziemy jeszcze omawiać wielokrotnie. Jeśli macie propozycje tematów lub pytań – zostawcie je proszę w komentarzu.

Reklamy

8 thoughts on “Kłopoty z dżihadem

    1. Kiedyś taką funkcję władzy centralnej pełnił kalif – był zarówno przedstawicielem władzy świeckiej jak i odpowiadał za kwestie religijne we wspólnocie. Ale tytuł kalifa przechodził z rąk do rąk i na skutek zmian politycznych jego przekazywanie zostało porzucone. Islam nie jest kościołem, nie ma Watykanu, który by decydował o wszystkim, a przeważający liczebnością nurt nawet nie uznaje hierarchii duchownych, więc nie ma kto tego kontrolować 😦

      Polubienie

  1. Problem występuje wtedy kiedy tzw. „umiarkowani” muzułmanie stwierdzają że jednak nie mają nic przeciwko temu że ktoś się wysadza na lotnisku albo planuje takie ataki. Potwierdzają to informacje z okresu aresztowania Salaha Abdeslama, gdzie wiele osób była gotowa walczyć z policją o jego uwolnienie.
    Największy problem jest właśnie w tych zwykłych muzułmanach którzy nie robią nić aby wytrzebić ekstremizm z własnego środowiska. Dlaczego nie zgłaszają imamów nawołujących do morderstw, przestrzegania radykalnych praw szariatu lub tworzenia patroli muzułmańskich. Nagle wszyscy w meczecie tracą słuch?
    Ciekawe informacje wypłynęły także ze duńskich meczetów gdzie radykalizacja „zwykłych muzułmanów” postępuje z roku na rok. Skandynawia i strefy no-go, gdzie w cywilizowanych krajach takie rzeczy nie mają miejsca.
    I ostatnia rzecz czyli ta mityczna asymilacja która tak naprawdę nie istnieje, bo muzułmanie chcą narzucać swoje zwyczaje, kuchnię i prawo, a nie przyjmować zachodniego sposobu myślenia, tolerancji i wspólnoty.
    Podsumowując, nie ma miejsca dla „kultury” islamy w zdrowym europejskim i pozaeuropejskim społeczeństwie, bo oni nie chcą dodać czegoś nowego od siebie tylko wyprzeć nasze zwyczaje zastępując je swoimi. Gdzie dobrym przykładem są kontrowersje wokół świąt Bożego narodzenia, nie było ich dopóki pseudopoprawność wobec muzułmanów nie wzięła góry nad zdrowym rozsądkiem: https://en.wikipedia.org/wiki/Christmas_controversy
    http://www.nationalreview.com/article/427302/frances-fifth-column-muslims-resist-assimilation
    http://www.tvn24.pl/debata/magazyn-tvn24-na-weekend,7.html#chapter-6
    http://ekstrabladet.dk/nyheder/politik/danskpolitik/indvandrere-paa-kontanthjaelp-her-er-chok-tallene/5989724 materiał po duńsku ale po przetłumaczeniu na angielski da się wyłapać sens.

    Polubienie

    1. Dzięki za komentarz. Oczywiście istnieje pewna część społeczności muzułmańskiej, do której idea używania przemocy wobec innych, także innych muzułmanów, dla przywrócenia islamowi rangi imperium, mocno przemawia. Większość takich osób pochodzi z rejonów wysokiego ubóstwa (patrz Talibowie w Afganistanie), obozów dla uchodźców (patrz Palestyńczycy) czy ze środowisk emigracyjnych (ostatnie zamachy, także Paryż). Radykalizacja takich środowisk postępuje tym bardziej, że są to osoby często słabo wykształcone, znajdujące się w granicznej sytuacji, których poglądy, choćby jak na emigracji w krajach europejskich, fermentują tylko w swoim własnym sosie, w zamkniętym środowisku. Dlatego nikt nie zgłasza sprzeciwu, albo jest to sprzeciw nieskuteczny. Bardzo ciekawie opisuje to Wojciech Jagielski w książce „Wszystkie wojny Lary”, polecam!

      Co do asymilacji – jest tu potrzebny wysiłek obu stron. Jeśli „cywilizowane kraje” nie kiwną palcem, żeby tę asymilację umożliwić, nie będą prowadzić kursów nauki języka, będą zamykać kolejne napływające osoby w uboższych dzielnicach, nie będą motywować ludzi (którym w końcu zezwolili na osiedlenie się!) do rzetelnej pracy (choćby rewidując to czy i komu należy się zasiłek i nie zatrudniając na czarno czy za głodowe pensje), to do asymilacji nie dojdzie. Jakimś sposobem w północno-wschodniej Polsce od 600 lat żyją muzułmanie pochodzenia tatarskiego i nigdy nie było kłopotów.

      Polubienie

      1. Jest jeden powód: Sobieski pozwolił Tatarom na małżeństwa z chrześcijankami. To zapewne pozwoliło na złagodzenie obyczajów.
        Problemem krajów z dużym udziałem muzułmanów są przepisy Koranu nakazujące „wykradanie” kobiet Ludom Księgi, małżeństwa są dozwolone wyłącznie w jedną stronę. To powodowało stopniowy wzrost proporcji muzułmanów w społeczeństwie, ale z drugiej strony powodowało zamykanie chrześcijan na małżeństwa mieszane. Efektem jest wzajemna nieufność i nienawiść, każdy należy do swojej społeczności, są one zamknięte, a odstępcy są zdrajcami.

        Polubienie

      2. Jeśli nie było małżeństw mieszanych w czasach Sobieskiego to na skutek zupełnie naturalnych uprzedzeń do innych, a nie odgórnego zakazu. Tatarzy także byli arystokratami, którzy otrzymywali przywileje, nie byli uciskaną czy najuboższą ludnością. Muzułmanie nie mają „nakazu wykradania” kobiet, mają pozwolenie na małżeństwa z nimi, z drugiej strony mają też zakaz małżeństw ze wszystkimi kobietami poza chrześcijankami i żydówkami. To nie jest wyjątek krajów z większością muzułmańską, ale tyczy się wszystkich muzułmanów. Z drugiej strony, wziąć za żonę chrześcijankę tez nie jest łatwo, bo chrześcijanie potrzebują specjalnej dyspenzy biskupiej na małżeństwa z innowiercami, oficjalnie mają zakaz. W polskim społeczeństwie małżeństwa nie spowodowały znacznego wzrostu liczebności muzułmanów, ale ich osadnictwo na Litwie i Ukrainie. Nienawiść nie ma związku z tym procesem.

        Polubienie

  2. Starania Kurajszytów, by sprowokować muzułmanów i kontakt z ‚Abdullahem bin Ubaj
    Kurajszyci upokorzeni z powodu ucieczki Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) i jego oddanych Towarzyszy oraz zazdrośni o jego rosnącą władzę w Medynie, bacznie obserwowali muzułmanów pozostałych w Mekce i utrudniali im życie na wszelkie możliwe sposoby. Zainicjowali oni także potajemne kontakty z ‚Abdullahem bin Ubaj bin Salul, liderem medyńskich politeistów, który przed emigracją Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) mianowany został na przywódcę plemion ‚Ałs i Chazradż. Postawili mu ostro sformułowane ultimatum, rozkazując mu zwalczać Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) lub go wypędzić; w przeciwnym razie zagrozili rozpoczęciem rozległej kampanii militarnej, która doprowadzi do zabicia jego ludzi i pojmania kobiet.[1]
    Zraniona duma ‚Abdullaha i odebranie mu władzy sprawiło, że bez wahania przystał na warunek kurajszyckich politeistów. ‚Abdur-Rahman bin Ka’b powiedział: „Kiedy dotarło to do ‚Abdullaha bin Ubaj i innych politeistów, zebrali się oni razem, by walczyć przeciwko Wysłannikowi Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim). Gdy wieści o tym dotarły do Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), odwiedził ich i powiedział:
    ‚Pogróżki Kurajszytów wobec was wygasły. Nie mogą oni uknuć większego spisku przeciwko wam , niż krzywda, jaką sami sobie zamierzacie zadać. Chcecie walczyć z własnymi synami i braćmi?’
    Kiedy usłyszeli słowa Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), odeszli.”[2]

    Ich przywódca stwarzał pozory podporządkowania się ich woli, jednak w głębi serca pozostał niegodziwym i nieobliczalnym wspólnikiem Kurajszytów oraz zawistnych Żydów.

    Starcia i prowokacje zaczęły torować drogę głównym konfrontacjom muzułmanów z politeistami.[3]

    Ogłoszenie wrogości w Świętym Meczecie

    Sa’d bin Mu’az (oby Allah był z niego zadowolony), znakomity Pomocnik, zakomunikował swą chęć odbycia ‚Umry (mniejszej pielgrzymki) i skierował się ku Mekce. Udał się do Umaji bin Chalafa i powiedział: „Powiedz mi kiedy będzie tam pusto, abym mógł wykonać Tałaf (rytualne okrążenia) wokół Kaby”. Umaja poszedł tam z nim około południa. Spotkał ich Abu Dżahl i powiedział: „O Abu Safłan! Kim jest ten człowiek, który ci towarzyszy?” On odpowiedział: „To Sa’d”. Abu Dżahl zwrócił się do Sa’da, mówiąc: „Widzę, że chodzisz bezpiecznie po Mekce, chociaż udzieliłeś schronienia ludziom, którzy zmienili religię i wspierasz ich. Na Allaha, gdybyś nie był w towarzystwie Abu Safłana, nie wróciłbyś do swojej rodziny cały i zdrowy.”

    Sa’d odrzekł, podniesionym głosem: „Na Allaha! Gdybyś powstrzymał mnie przed tym, z pewnością ja odciąłbym cię od tego, co jest dla ciebie wartościowsze, czyli od twojego przejazdu (karawanami – przyp. tłum.) przez Medynę”.[4]
    Akcje prowokacyjne trwały nadal, a Kurajszyci posłali muzułmanom ostrzeżenie, że zabiją ich w ich własnym kraju. Nie były to jedynie puste słowa, gdyż Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) otrzymał też z wiarygodnego źródła informację potwierdzającą, że wrogowie islamu nieustannie knuli intrygi i spiski. Zostały podjęte środki zapobiegawcze i wprowadzono stan alarmowy, wokół domu Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) i miejsc strategicznych rozstawiono straże. Muslim przekazał, że ‚Aisza (oby Allah był z niej zadowolony) przekazała, iż pewnej nocy, po przybyciu do Medyny, Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allah a z nim) położył się na łóżku i spytał: ‚Czy jest wśród moich Towarzyszy jakaś pobożna osoba, która strzegłaby mnie w nocy?’
    Powiedziała ona (Aisza): „Byliśmy w tym stanie, kiedy usłyszeliśmy dźwięk broni. On (Prorok, pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) spytał: ‚Kto to?’ Padła odpowiedź: ‚To Sa’d bin Abi Łaqqas’. Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zapytał go: ‚Co cię tu przywiodło?’ Ten odrzekł: ‚Bałem się (że może się stać jakaś krzywda) Wysłannikowi Allaha, więc przybyłem, by służyć ci jako wartownik’. Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) pobłogosławił go i zasnął.[5]
    Taka czujność trwała nieustannie, aż objawione zostały Słowa Allaha:
    {Allah uchroni cię przed ludźmi.} [Koran 5:67]
    Wówczas Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) wyjrzał z domu i poprosił ludzi, by odeszli. Powiedział:
    „O ludzie! Opuśćcie mnie, gdyż zaprawdę Allah Potężny i Wyniosły mnie ochroni”.[6]
    Życie Muhammada (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) nie było jedynym celem nikczemnych intryg; było nim także życie wszystkich muzułmanów. Kiedy Medyńczycy udzielili Prorokowi (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) i jego Towarzyszom bezpiecznego schronienia, także beduini z pustyni zaczęli postrzegać ich tak samo i odrzucili wszystkich muzułmanów.

    Zezwolenie na walkę
    W tej krytycznej sytuacji, gdy Kurajszyci zamierzali zrealizować swe nikczemne plany, Najwyższy Allah dał muzułmanom pozwolenie, by chwycili za broń i zmierzyli się z niewiernymi:
    {Wolno walczyć (przeciwko niewiernym) tym (spośród wierzących), którzy doznali krzywdy – Zaprawdę, Bóg jest wszechwładny, by im (wiernym) dać zwycięstwo!} [Koran 22:39]
    Werset ten został objawiony w szerszym kontekście Boskich instrukcji mówiących w jaki sposób wytępić wszelki fałsz i uszanować symbole i rytuały Allaha:
    {I tym (spośród władców muzułmańskich), którzy – jeśli umocnimy ich na ziemi – odprawiają modlitwę, dają jałmużnę, nakazują to, co jest dobre, a zakazują tego, co jest naganne.} [Koran 22:41].
    Bez wątpienia pozwolenie na walkę zostało objawione w Medynie, już po emigracji, nie zaś w Mekce, choć są wątpliwości co do dokładnej daty.
    Chociaż muzułmanie mieli już pozwolenie na walkę, to przy ówczesnym stanie rzeczy mądrym posunięciem z ich strony było przejęcie kontroli nad szlakami handlowymi prowadzącymi do Mekki. Aby zrealizować ten strategiczny cel, Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) musiał wybrać którąś z dwóch opcji:
    1. Zawarcie paktów z plemionami zamieszkującymi tereny przyległe do tych szlaków, lub leżące pomiędzy tymi szlakami a Medyną. Jeśli o to chodzi, Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) już podpisał – wraz z Żydami i innymi sąsiadującymi plemionami – wspomniany wyżej pakt o współpracy i dobrych stosunkach.
    2. Wysyłać sukcesywnie uzbrojonych ludzi, by przejmowali karawany na wszystkich strategicznych szlakach handlowych.

    ——————————————————————-
    [1] Zrelacjonował Abu Dałud 2/154.
    [2] Zrelacjonował Abu Dałud 2/154.
    [3] Sahih al-Buchari 2/655, 656, 916 i 964.
    [4] Sahih al-Buchari 2/563.
    [5] Sahih Muslim 2/280, Sahih al-Buchari 1/404.
    [6] At-Tirmidhi 2/130.

    Polubienie

    1. Ostatecznie Prorok zrobił jedno i drugie: i zawierał pakty pokojowe – samo zamieszkanie w Medynie opierało się na pakcie przyjaźni między plemionami – i wysyłał uzbrojonych ludzi na karawany. Dzięki za źródła 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s